
Za fałszywy alarm grozi areszt, ograniczenia wolności lub grzywna. Ale nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Dzwonią dla żartu, z nudów, bo potrzebują podwózki, albo jak ostatnio – z powodu złego snu. Wbrew pozorom, fałszywych telefonów jest bardzo dużo. Nierzadko stawiają na nogi wszystkie służby ratunkowe. Tylko od początku roku w związku ze zgłoszeniem bezpodstawnej interwencji, podkarpaccy policjanci sporządzili 38 wniosków o ukaranie do sądu.
Kilka dni temu, w środku nocy, na numer alarmowy 112 zadzwonił zdenerwowany mieszkaniec gminy Czarna. Mężczyzna zgłosił, że w swoim domu został napadnięty przez nieznanych mu sprawców i w obawie o swoje życie zamknął się w sypialni. Pod wskazany adres natychmiast udali się policjanci – relacjonuje mł. asp. Wojciech Gruca, oficer prasowy KPP w Łańcucie. Na miejscu funkcjonariusze zastali zgłaszającego mężczyznę. Nie miał widocznych obrażeń, ani też nie potrzebował pomocy medycznej. – Nic nie świadczyło również, by został napadnięty. 28-latek był natomiast pod wyraźnym działaniem alkoholu. To właśnie pod jego wpływem zadzwonił pod numer alarmowy, gdyż jak sam stwierdził przyśniło mu się, że ktoś był u niego w domu i go napadł – tłumaczy rzecznik łańcuckiej policji. Teraz 28-latek za bezpodstawne wezwanie służb odpowie przed sądem – Policjanci co dzień realizują wiele interwencji, które zgłaszane są za pośrednictwem numeru alarmowego 112. Część z nich dotyczy zdarzeń drogowych, inne nieporozumień rodzinnych. Każde zgłoszenie mundurowi traktują bardzo poważnie. Bywają jednak takie telefony, po których wszystkie służby ratunkowe stawiane są w stan najwyższej gotowości. Kiedy dochodzi do realizacji interwencji okazuje się, że zgłaszający bezpodstawnie wezwał patrol – mówi informuje kom. Ewelina Wrona z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. A mundurowi w tym czasie mogliby pilnować porządku w innych miejscach, a nawet nieść pomoc naprawdę potrzebującym osobom.
Przykładów jest wiele
Wbrew pozorom, fałszywych telefonów jest bardzo dużo. Nierzadko stawiają na nogi wszystkie służby ratunkowe. Przykłady? 42-letni mieszkaniec powiatu brzozowskiego, zaalarmował, że jakiś człowiek został przysypany ziemią i jego życie jest zagrożone. Na miejsce skierowano policjantów, zespół pogotowia ratunkowego i strażaków. Okazało się, że takiej sytuacji nie było.
39-latek z powiatu przemyskiego zgłosił, że w Tarnawce doszło do wypadku drogowego. Według niego samochód osobowy miał wpaść do rowu i leżeć na dachu z zakleszczonym w środku kierowcą. Wszystko okazało się nieprawdą.
Bywa, że zgłaszający proszą o interwencję do naprawdę błahych spraw. W Grębowie funkcjonariusze zostali wezwani, bo pomiędzy teściem a synową doszło do kłótni. Mężczyzna rozzłościł się, gdy dwoje jego wnucząt, w pokoju gdzie spał, rzucało w jego stronę klockami. 46-letnia kobieta z Nowej Dęby wezwała patrol policji po tym, jak przyszła w odwiedziny do 56-letniego mężczyzny (żeby razem się napić) i okazało się, że będą spali w jednym łóżku. Mieszkanka Rakszawy zadzwoniła pod numer alarmowy, bo liczyła na „podwózkę” dla siebie i towarzysza.
Z kolei mieszkaniec Tarnobrzega poprosił o pomoc mundurowych, gdy do mieszkania 51-latka, przez otwarte drzwi, wszedł jego kolega i zjadł mu przygotowany obiad. A mężczyzna z Sędziszowa Małopolskiego przebił wszystkich. Zażądał, by policjanci dostarczyli mu jedzenie z restauracji.
Grozi areszt lub grzywna
– Należy pamiętać, że w przypadku bezpodstawnego wezwania Policji na interwencję musimy liczyć się z konsekwencjami prawnymi – podkreśla kom. Ewelina Wrona. – Od 1 stycznia do 29 marca br., w związku ze zgłoszeniem bezpodstawnej interwencji, podkarpaccy policjanci sporządzili 38 wniosków o ukaranie do sądu – informuje.
Zgodnie z art 66. Kodeksu Wykroczeń za bezpodstawne wezwanie policji grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna w wysokości 1500 zł. Jeśli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1000 zł.
Wioletta Kruk


