Zakopane znowu kręci się skokami

Kibiców nie odstraszyły drogie bilety
i weekendową rywalizację skoczków z wysokości trybun Wielkiej Krokwi łącznie powinno
obejrzeć grubo ponad 30 tys. widzów. Fot. Marcin Jeżowski

Jeszcze w ubiegły weekend kibice skoków narciarskich pasjonowali się finałową rozgrywką Turnieju Czterech Skoczni, a tymczasem już w ten najlepsi skoczkowie świata zawitają do Zakopanego. Na Wielkiej Krokwi rozegrane zostaną dwa konkursy: drużynowy w sobotę oraz indywidualny w niedzielę.

Polscy skoczkowie, którzy w sobotę wrócili do kraju, mogli liczyć na chwilę oddechu. Z pewnością przydała się ona przede wszystkim liderowi Pucharu Świata, Dawidowi Kubackiemu, który w dniu finałowych zawodów Turnieju Czterech Skoczni (6 stycznia) po raz drugi został ojcem. Nie przeszkodziło mu to dobrze zaprezentować się w Bischofshofen, gdzie zajął 3. miejsce, a cały TCS zakończył tuż za plecami rewelacyjnie spisującego się w nim Halvora Egnera Graneruda. – Będzie czas, by wrócić do domu, pocieszyć się z rodziną. Czeka mnie też debiut, bo pierwszy raz ze starszą córką zostanę w domu. Potem wrócimy do treningów, jest jeszcze kawał sezonu przed nami – mówił tuż po zakończeniu niemiecko-austriackiego cyklu Dawid Kubacki, który w Zakopanem będzie bronił pozycji lidera Pucharu Świata. Co więcej, pewne jest, że ze stolicy polskich Tatr wyjedzie on w żółtym plastronie, bowiem jego przewaga nad 2. w klasyfikacji generalnej PŚ Anże Laniskiem wynosi obecnie 108 pkt. Oprócz Kubackiego do piątkowych kwalifikacji trener Biało-Czerwonych, Thomas Turnbichler, desygnował jeszcze pięciu innych swoich podopiecznych: Piotra Żyłę, Kamila Stocha, Pawła Wąska, Jana Habdasa i Aleksandra Zniszczoła, który po niezłych występach w Pucharze Kontynentalnym zastąpił słabo spisującego się w TCS Stefana Hulę.

Choroba Stocha

O pechu może mówić z kolei Stoch, którego zmogła grypa i jego start w weekendowych zawodach stoi, a przy najmniej jeszcze nie tak dawno stał pod znakiem zapytania. To z kolei może wymóc na Turnbichlerze zmiany w składzie na sobotnią „drużynówkę”. – Kamil ma infekcję grypopodobną. W tym okresie to nic nadzwyczajnego. Rozmawiałem z nim w poniedziałek i czuł się już lepiej. Dlatego jestem spokojny i na ten moment jego start w weekend w Zakopanem jest niezagrożony – uspokaja na łamach portalu sportowefakty.pl Aleksander Winiarski, lekarz polskiej kadry. Pierwotnie o sile naszej reprezentacji mieli stanowić właśnie Stoch, Kubacki, Żyła i prawdopodobnie Wąsek. Wprawdzie ten ostatni swoim poziomem mocno odbiega od ww. trójki, ale i tak na tę chwilę prezentuje się zdecydowanie lepiej od pozostałych polskich skoczków. Niewiele brakowało, a drużynowe zmagania w Zakopanem nie doszłyby do skutku, a w zamian po raz pierwszych w historii PŚ miałby zostać rozegrany konkurs duetów. – Z informacji, które dostałem w zeszłym tygodniu, mamy zgłoszonych 8 zespołów. Choć nie ukrywam, że podoba mi się format duetów i liczyliśmy, że będziemy mogli z nim ruszyć w Zakopanem – przyznał w Kanale Sportowym Jan Winkiel, sekretarz PZN. Oprócz Polaków w sobotniej rywalizacji zobaczymy zatem Austrię, Norwegię, Słowenię, Niemcy, Finlandię, USA i Rumunię. W awizowanym zestawieniu brakuje Japończyków, którzy po nie najlepszych występach w TCS postanowili skupić się na treningach w kraju, gdzie będą się przygotowywać do konkursów PŚ w Sapporo (20 – 22 stycznia).

A jednak się kręci

Jeszcze nieco ponad miesiąc temu rozegranie konkursów PŚ w Zakopanem stało pod dużym znakiem zapytania. Wszystko przez awarię wyciągu, którym zawodnicy wyjeżdżają na górę Wielkiej Krokwi. Ten nie działał od wiosny minionego roku z powodu wykrytego pęknięcia ważącego blisko 3 tony koła, napinającego linę nośną kolejki krzesełkowej. Zapasowe koło miał jeszcze w październiku ubiegłego roku dostarczyć francuski producent. No właśnie, miał… Okazało się bowiem, że ma ono dotrzeć do Polski dopiero po planowanych na ten weekend konkursach PŚ. Ostatecznie postanowiono wcielić w życie „plan B”, który zakładał naprawienie w Polsce uszkodzonego elementu. – teraz, kiedy już wszystko jest w porządku, mogę się przyznać: też się stresowałem! Francuzi nas oszukali, obiecując wcześniejsze terminy. Teraz mówią, że nowe koło dotrze do nas dopiero pod koniec stycznia. Musieliśmy coś zrobić. Udało nam się naprawić wyciąg i go uruchomić. Mamy odbiór i pozwolenie na użytkowanie – wyjaśnia Sebastian Danikiewicz, dyrektor COS w Zakopanem, cytowany przez sport.tvp.pl. Koło zatem znowu się kręci, wyciąg działa, ale to nie oznacza, że całkowicie zrezygnowano z nowej części. Koszt doraźnej naprawy i wymiany koła na nowe wyniesie około 1 mln zł. To i tak niewiele w porównaniu z 15 – 20 mln zł, jakie są potrzebne do montażu całego nowego wyciągu. Inwestycja ta planowana jest w latach 2023 – 2024.

Tanio nie jest, ale…

Przed rokiem rywalizację drużynową na Wielkiej Krokwi wygrała Słowenia przed Niemcami i Japonią (Polska zajęła 6. miejsce). Indywidualnie najlepszy był Marius Lindvik, który wyprzedził Karla Geigera i Anże Laniska. Najlepszy spośród Biało-Czerwonych, Piotr Żyła, został sklasyfikowany dopiero na 17. pozycji. W historii zakopiańskiego Pucharu Świata najczęściej konkursy indywidualne wygrywał Gregor Schlierenzauer i Kamil Stoch (po 6 razy). W przeciwieństwie do poprzednich lat, tych jeszcze sprzed pandemii, tym razem bilety na zakopiańskie konkursy nie sprzedawały się tak dobrze. Jeszcze kilka lat temu kupienie biletów na kilka dni przed zawodami graniczyło z cudem. Owszem, było to możliwe, ale… tylko u koników. Teraz można było to zrobić legalnie w Internecie, ale obecnie do nabycia są już tylko bilety na piątkowe kwalifikacje. Za te trzeba było zapłacić 100 zł, a chcąc obejrzeć rywalizację drużynową oraz indywidualną, każdorazowo musimy się liczyć z wydatkiem co najmniej 200 zł. – Nie ma z czego robić sensacji – twierdził na początku września w rozmowie z ze Sport.pl. Wojciech Gumny, dyrektor PŚ w Zakopanem, odpowiadając na ogromne oburzenie kibiców w związku z wysokimi cenami biletów. – Ceny są takie, jak w ubiegłym roku. Czy wiecie, po ile było rok temu paliwo, a po ile jest teraz? Macie świadomość, o ile wzrosły ceny prądu, gazu i utrzymania pracowników? Są osoby, które działają na zasadzie wolontariatu, ale są też firmy zewnętrzne, którym trzeba zapłacić – wyjaśniał niemal pół roku temu Gumny. Organizatorzy zakopiańskich konkursów przeczuwali, że może być problem z zapełnieniem trybun Wiekiej Krokwi, które jeszcze przed pandemią zapełniały się w liczbie ponad 20 tys. Tym razem przygotowano jednak imprezę masową na zaledwie 15 tys. widzów. I mimo wysokich cen biletów, takowa liczba kibiców powinna się stawić na trybunach zakopiańskiej skoczni zarówno w sobotę, jak i niedzielę. Pytanie tylko, czy będą mieli co oglądać? Jeszcze kilka dni temu problemem mógł wydawać się brak śniegu w stolicy polskich Tatr. By go oszczędzić, zrezygnowano też z rozegrania planowanych na miniony weekend na Wielkiej Krokwi zawodów FIS Cup. We wtorek w Tatrach jednak mocno sypnęło i brak śniegu nie jest już żadnym problemem. – Skocznia jest gotowa do zawodów. Śniegu mamy tyle, że moglibyśmy naśnieżyć trzy takie obiekty jak Wielka Krokiew – mówi Gumny na łamach interia.pl. Na przeszkodzie w przeprowadzeniu konkursów może za to stanąć spodziewany na weekend mocny wiatr. Ten spodziewany jest zwłaszcza w niedzielę. Wypada mieć nadzieję, że tym razem prognozy synoptyków wyjątkowo się… nie sprawdzą.

Program (transmisje TVP1, TVP Sport, Eurosport): trening (pt. 15.30), kwalifikacje (pt. 18), seria próbna (s. 15), konkurs drużynowy (s. 16), seria próbna (n. 15), konkurs indywidualny (n. 16).

Marcin Jeżowski