Zalew odmulony. Czas na tereny rekreacyjne

Prace związane z odmulaniem po trzech latach dobiegły końca. Miasto chce, żeby nad Wisłokiem powstały tereny rekreacyjne. Fot. Grzegorz Król

Po trzech latach intensywnych prac z zalewu na Wisłoku w Rzeszowie zniknęły taśmociągi, koparki i refuler wysysający muł z dna rzeki. – Trwa jeszcze odbiór techniczny, demontaż i wywożenie ostatnich maszyn oraz porządkowanie placu budowy – mówi Katarzyna Tokarz z rzeszowskiego oddziału Wód Polskich. Na zakończenie prac czekają nie tylko mieszkańcy, ale i miejscy urzędnicy, którzy w przyszłym roku chcą nad rzekę wysłać architektów.

– Chcemy ogłosić konkurs na zagospodarowanie południowej części terenów nad Wisłokiem. Taki koncepcyjny, urbanistyczny, który obejmie z jednej strony Żwirownię i plac po odmulaniu, a z drugiej Lisią Górę i obszar znajdujący się za nią – zapowiedział prezydent Konrad Fijołek w trakcie budżetowej sesji Rady Miasta Rzeszowa, która odbyła się w pierwszej połowie grudnia. – A propos odmulania – kończy się ono oficjalnie 15 grudnia, ale co bardzo ważne, przez najbliższych 5 lat zbiornik będzie co roku monitorowany i po ewentualnym naniesieniu mułu doprowadzany do stanu po odmuleniu. Prezydent zaznaczył, że z jednej strony to dla miasta dobrze, bo mamy gwarancję tego, że zostanie zachowana retencja. – Z drugiej, chcielibyśmy jak najszybciej zagospodarować to miejsce na park i zieleń. Jednak żeby to zrobić, musimy pozyskać ten teren od Wód Polskich. Wstępną zgodę od dyrekcji regionalnej już mamy. Oni muszą to jeszcze przedyskutować z władzami krajowymi, trzeba też zmienić charakter działki z wód płynących na taki możliwy do miejskich inwestycji – mówił prezydent.

Poprawiło się bezpieczeństwo

Prace na rzeszowskim zalewie trwały trzy lata. – Nie był odmulany od dziesięcioleci i stracił w tym czasie ponad połowę swojej objętości, więc to po prostu było konieczne. Wydobyliśmy ok. 680 tys. metrów sześciennych osadów i aktualnie pojemność zbiornika wynosi prawie 1,2 mln m sześć. To przede wszystkim inwestycja w retencję, znacznie poprawiło się bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Mamy też dzięki temu dostęp do ogromnych zasobów pitnych, bo przecież na tym zbiorniku w Zwięczycy znajduje się ujęcie wody dla miasta – tłumaczy Katarzyna Tokarz z Wód Polskich.
Prace na Wisłoku praktycznie dobiegają końca. Cały muł został już wywieziony, na brzegu stoją ostatnie koparki, trwa porządkowanie placu budowy. Niedługo znikną i one. Dla okolicznych mieszkańców to spora ulga, w ostatnich miesiącach mieli sporo uwag dotyczących prac nad Wisłokiem. Najpierw z powodu ich intensywności na ścieżce pieszo-rowerowej biegnącej wzdłuż rzeki pojawił się zakaz wjazdu. Wystarczyło też, że spadł deszcz, a z ciężarówek wywożących muł lało się mokre błoto i ciężko było poruszać się ulicą Kwiatkowskiego. – W tym miejscu chcieliśmy podziękować mieszkańcom za wyrozumiałość i przeprosić za wszelkie niedogodności. Mogę też zapewnić, że prace na taką skalę na pewno nie powrócą – uspokaja Katarzyna Tokarz. – Przez najbliższych pięć lat, raz do roku, będziemy przeprowadzać batymetryczne badania głębokości dna. Gdy wykażą nieprawidłowości i tego mułu zostanie naniesione zbyt dużo, będzie doraźnie wywożony. A jeśli chodzi o przekazanie terenów dla miasta na razie mogę powiedzieć tylko, że rozmowy trwają. Szczegóły jeszcze nie zostały ustalone.

Nie tylko część południowa

Konkurs na zagospodarowanie południowej części Wisłoka to nie wszystko. Miasto chciałoby żeby nad rzeką powstało jak najwięcej terenów rekreacyjno-wypoczynkowych. Pod koniec września radni przyjęli w tym celu plan zagospodarowania przestrzennego dla 100-metrowego pasa zieleni na prawym brzegu Wisłoka. – Obejmuje on też działki należące do prywatnej firmy, rezerwuje te tereny głównie pod zieleń i funkcje rekreacyjne. Najważniejsze, że te działki są w tej chwili zabezpieczone przed zabudową, teraz sukcesywnie będziemy przygotowywać się do kolejnych działań – mówił nam kilka tygodni temu Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Walkę o te tereny również zapowiedział prezydent podczas ostatniej sesji. Trzeba będzie je wykupić albo zamienić się z inwestorem za inne działki należące do miasta. – W przyszłym roku ruszymy też ze ścieżką rowerową po lewej stronie Wisłoka, tak żeby połączyć się tą siecią rowerową z północną częścią miasta – dodał, omawiając plany dotyczące Wisłoka.
Ścieżka ma powstać między mostami Lwowskim i Załęskim. Pozwoli w kilka minut przejechać rowerem z al. Piłsudskiego do ulic Ciepłowniczej i gen. Stanisława Maczka. Ma mieć 1,5 km długości i będzie przedłużeniem trasy, która w tej chwili rozpoczyna się przy ul. Jarowej, spory kawałek za Lisią Górą, biegnie przez bulwary i kończy przy ul. Siemiradzkiego, tuż za mostem Lwowskim. Miasto ma już wszystkie działki potrzebne do rozpoczęcia jej budowy.

Grzegorz Król