
Święta pełne nadziei i rodzinnego ciepła już za kilka zimowych dni. Nasze myśli gonią za prezentami, porządkami i radością, jaka płynie z betlejemskiego żłóbka. Na poniewieranej wojną Ukrainie, w ten nadchodzący czas szczególnie potrzeba sił, wiary, ale także tego fizycznego ciepła i blasku płomieni. Wolontariusze z Jadachów apelują o przekazywanie puszek po konserwach, które zalane woskiem zostaną wysłane na front wojenny na Ukrainie.
– Dni i noce są coraz mroźniejsze. Dla walczących to bardzo trudny okres. Postanowiliśmy więc pomóc w najprostszy sposób. Zrobiliśmy świece okopowe, które będą służyły nie tylko do ogrzania się, ale również do podgrzania posiłku – informują wolontariusze ze Stowarzyszenia Anielskie Grajki z Jadachów w pow. tarnobrzeskim.
Produkcja frontowych świec jest bardzo prosta. Do ich wytworzenia potrzebne są: czyste puszki po konserwach, np. po groszku, kukurydzy, czy fasolkach lub po karmach dla zwierząt. Ważne, by były to puszki z grubszej blachy, dobrze jeśli są wyższe. Nie nadają się natomiast puszki po napojach. Drugi składnik świecy to parafina, wosk, ale także resztki świec, świece lub resztki wkładów do zniczy. Za knot służą pocięta tektura falista i kartony tekturowe.
Mało światła, dużo ciepła
W Jadachach świece frontowe powstają już od ponad dwóch tygodni. – Po odpowiedniej obróbce powstaje produkt, który wydziela umiarkowane światło, ale dużą ilość ciepła, wydziela na całej powierzchni puszki z parafiną, można zatem ugotować na niej np. wodę na herbatę, ogrzać posiłek. Niezbędnej do poprawienia kondycji fizycznej i… psychicznej na polu walki – informują organizatorzy.
W akcję, która w Jadachach działa już pełną parą, dzięki wielu zaangażowanym w nią osobom, oraz udostępnionym pomieszczeniem OSP, teraz włączyło się 14 grudnia br. także Tarnobrzeskie Centrum Wolontariatu. – We współpracy ze Stowarzyszeniem Anielskie Grajki apelujemy o świeczki. Poszukajcie u siebie, zbieramy każde świeczki i parafinę. Zbieramy także puszki duże i wysokie – informuje Sławomir Partyka z Tarnobrzeskiego Centrum Wolontariatu, które od pierwszych dni wojny w Ukrainie organizuje pomoc doraźną dla uchodźców oraz wsparcie dla tych, którzy zostali na okupowanych terenach.
Nadchodzące święta to czas, kiedy będziemy przygotowywać więcej potraw niż zazwyczaj. Do sałatek i ciast wykorzystamy owoce i warzywa konserwowe. Nie wyrzucajmy puszek po groszkach, kukurydzach, pomidorach, czy choćby ananasach i brzoskwiniach do koszy. Każda z takich puszek, zalana woskiem i zawieziona na front może pomóc komuś przetrwać kilka godzin spędzonych z konieczności na mrozie. Da światło, gdy zapadnie zmrok, pozwoli podgrzać porcję jedzenia.
Za każde zgaszone, zapalimy nowe
Światło było pierwszym stworzonym przez Boga dziełem. W chrześcijaństwie symbolizuje wiarę, ducha i nadzieję. I to jego znaczenie, nie zmienia się mimo upływających lat i pokoleń. Docenia się je jednak właśnie teraz, gdy z ukraińskich domów płyną apele o świece i lampki działające bez stałego dostępu do prądu.
Transport takich lamp już został w Tarnobrzegu w ostatnim czasie zorganizowany. Dla dzieci, które odrabiają lekcje przy świecach, spakowano kilkadziesiąt lampek akumulatorowych. Całość darów pozyskanych dzięki hojności tarnobrzeżan przekazano na ręce proboszcza parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Maniewiczach w Ukrainie, ks. Jarosława Rudego. Każda taka lampka to symbol solidarności i nadziei, a fakt, że wieloma z nich podzielili się uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 6 i I Liceum Społecznego im. Hetmana Jana Tarnowskiego, będzie miał dla obdarowanych jeszcze większe znaczenie. Zaangażowani w akcję dostarczania Ukraińcom pomocy nie kryją, że wróg chce pogrążyć ich w ciemnościach, ale dzięki wsparciu wielu osób szybko mu się to nie uda, bo w miejscu zgaszonego na Ukrainie światła zabłyśnie inne, przywiezione z Polski.
Małgorzata Rokoszewska


