Zgłoszono zaginięcie 16-latka. Czy to on wskoczył do Wisłoka, uciekając policji?

Do rzeszowskiej policji zgłoszono zaginięcie
16-latka. Śledczy sprawdzają, czy to on wskoczył do Wisłoka. Poniedziałek był siódmym dniem
poszukiwań. Fot. Grzegorz Król

Wciąż nie natrafiono na żaden ślad mogący rozwiązać zagadkę zaginięcia młodego mężczyzny, który na widok policjantów wbiegł do Wisłoka. Prokuratura wszczęła śledztwo, a na policji zgłoszono zaginięcie nastolatka z Rzeszowa.

Dokładnie tydzień temu po południu, na bulwarach na wysokości ul. Spytka-Ligęzy w Rzeszowie, doszło do mrożących krew w żyłach zdarzeń. Młody mężczyzna wbiegł do rzeki na widok policjantów. – Policyjny radiowóz patrolujący okolice bulwarów nad Wisłokiem, jadący od Mostu Narutowicza zauważył mężczyznę z kapturem na głowie, siedzącego samotnie na ławce. Policjanci postanowili go wylegitymować. Kiedy zaczęli się do niego zbliżać, wstał on z ławki i zaczął szybciej iść w kierunku Mostu Lwowskiego – relacjonuje prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Radiowóz zbliżył się do tego mężczyzny. Policjant wysiadł i chciał poprosić tego chłopaka o dowód osobisty. Zdążył tylko powiedzieć: „dzień dobry, policja”. – Wtedy nastolatek wbiegł do Wisłoka – opisuje dalej. Jak mówiła przed tygodniem asp. sztab. Magdalena Żuk z rzeszowskiej policji, czterech policjantów stworzyło nawet łańcuch życia, próbując ratować tego mężczyznę. Niestety nie udało się go „zatrzymać”, a ślad po nim zaginął. Tydzień temu nurt rzeki był wyjątkowo silny, a stan wody podwyższony.

Poszukują 16-latka?

Do policji wpłynęło zawiadomienie o zaginięciu młodego mężczyzny (16-latka). – Z uwagi na prośbę rodziny, policja nie będzie publikować jednak jego wizerunku – mówi nam asp. sztab. Magdalena Żuk, rzecznik rzeszowskiej policji. Wiadomo tylko, że jest mieszkańcem Rzeszowa. – Nie ma też stu- -procentowej pewności, że zgłoszony zaginiony, to ten, który wskoczył do rzeki. To potwierdzimy lub wykluczymy w momencie, kiedy odnajdziemy albo ciało tego nastolatka, lub – w co mamy dalej nadzieję
– sam się do nas zgłosi cały i zdrowy – zaznacza prok. Krzysztof Ciechanowski. Wciąż nie wiadomo, co mogło kierować młodym mężczyzną, który nie chciał poddać się kontroli policji. Aby to sprawdzić, przesłuchano już policjantów biorących udział w tej interwencji. Przeglądnięto także rejestratory wideo z ich mundurów. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie zwraca uwagę, że wstępne ustalenia śledczych nie wskazują, aby policjanci przekroczyli swoje uprawnienia lub nie dopełnili obowiązków służbowych. – Podawane w przestrzeni publicznej informacje o rzekomym włączeniu się w tę sprawę Biura Spraw Wewnętrznych Policji są nieprawdziwe – dodaje. W ubiegły czwartek prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo z art. 155 kodeksu karnego, które mówi, że „kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Dominik Bąk