Zima dla Ukraińców może być trudna

Wojewoda Ewa Leniart nie wyklucza nowej fali uchodźców. Fot. Wit Hadło

Wojna w Ukrainie nie ma końca. Putin, jak na dyktatora przystało, nie ustępuje w ciągłych atakach na ukraińskie budynki mieszkalne, infrastrukturę techniczną, elektrownie i elektrociepłownie. Bez prądu, gazu, ciepłej wody, życie będzie praktycznie niemożliwe, zwłaszcza zimą.

O tym, czy Podkarpacie jest gotowe na ewentualność kolejnej fali imigrantów oraz czy samorządy i mieszkańcy naszego regionu wciąż pomagają naszym wschodnim sąsiadom, z Ewą Leniart – wojewodą podkarpackim rozmawiał Dominik Bąk.

– Pani wojewodo, czy musimy przygotować się na nowe fale imigrantów z Ukrainy, zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym?
– Nie możemy takiej ewentualności wykluczyć. Jednak na ten moment nie ma przesłanek co do tego, by spodziewać się zwiększonego napływu uchodźców, także w okresie zimowym. Oczywiście administracja powinna być przygotowana na każdą sytuację i tak też jest w naszym przypadku. Dziś obserwujemy jednak starania rządu ukraińskiego, który chce zatrzymać swoich obywateli na terytorium swojego państwa. Taką informację przekazał niedawno ambasador Ukrainy w Polsce. Wasyl Zwarycz w rozmowie z wiceministrem Pawłem Szefernakerem. Wygrana z Rosją, odbudowa swojego państwa i zachowanie jak największej populacji, to cele rządu w Kijowie i trudno z nimi polemizować.
Czy nasz region jest przygotowany, by zmierzyć się z kolejną falą imigrantów?
– Panie redaktorze. Mamy niezwykłe cenne doświadczenia, sprawdzonych partnerów i empatyczną społeczność. Wypracowaliśmy procedury, poznaliśmy potrzeby osób szukających u nas schronienia i wiemy, jak im pomóc. Na przestrzeni trzech pierwszych tygodni wojny, podkarpacki odcinek granicy przekroczyło milion uchodźców. Takiego kryzysu Europa nie widziała od 1939 r. To, że ten proces odbył się bez większych problemów, to zasługa tysięcy ludzi, a jednocześnie bardzo dobra ocena ich pracy. To doświadczenie buduje w nas przekonanie, że jesteśmy gotowi do tego, by podołać takiemu zadaniu.
– Jakie działania podejmuje zatem Podkarpacki Urząd Wojewódzki, aby pomagać imigrantom z Ukrainy?
– Trzeba jasno podkreślić, że liczba uchodźców systematycznie maleje. Część z nich wraca do swoich domów. Część przechodzi przez proces adaptacji i rozpoczyna aktywne życie zawodowe i społeczne w naszym kraju. Od samego początku kryzysu migracyjnego nie było dużej grupy uchodźców wojennych, którzy przebywaliby na Podkarpaciu przez dłuższy czas. Nasze województwo na podstawie strategii rządu było regionem recepcyjnym. Pełniliśmy misję pierwszego przyjęcia obywateli Ukrainy, zapewnienia im pomocy oraz organizacji ich dalszej podróży. Z naszych szacunków wynika, że w miejscach zorganizowanego pobytu i w domach mieszkańców regionu pozostaje jeszcze ok. 15 tys. osób. Te osoby mogą liczyć na wsparcie państwa polskiego w wielu aspektach. Podjęliśmy decyzję m.in. o tym, żeby powierzyć zapewnienie różnego rodzaju działań pomocowych organizacjom pozarządowym. Obejmują one m.in.: wsparcie w postaci pakietów pomocowych, pomoc asystentów integracyjnych, pomoc psychoterapeutyczną, zajęcia integracyjne dla dzieci, zakup pomocy do zajęć, pomoc prawną, pomoc psychologiczną, wsparcie doradcy zawodowego, wsparcie wolontariuszy itd. Te działania finansujemy z Funduszu Pomocowego. Mieszkańcy Podkarpacia, którzy pod swój dach przyjęli uchodźców, otrzymali finansową pomoc na utrzymanie swoich gości. Mowa tu o kwocie przekraczającej łącznie 108 mln zł, które za pośrednictwem Wojewody Podkarpackiego zostały przekazane samorządom. Ponadto ze sprawozdań miesięcznych, które lokalne urzędy pracy składają do Wojewódzkiego Urzędu Pracy wynika, że od początku roku na Podkarpaciu zatrudnienie znalazło ponad 9 tys. obywateli Ukrainy, co potwierdza tezę o dobrej jakości ich życia w Polsce.

– Czy wciąż potrzebna jest pomoc nas wszystkich (materialna, finansowa) dla imigrantów? Czy możemy jakoś pomóc naszym wschodnim sąsiadom?
– Ta pomoc wciąż jest potrzebna, choć w zakresie nie tak dużym, jak na przełomie lutego i marca. Na pewno warto rozważyć kierowanie jej w stronę Ukrainy. Za naszą granicą przebywa wielu uchodźców wewnętrznych i w kontekście planów ukraińskiego rządu, można założyć, że większość tam pozostanie. Pomoc nieustannie przekazuje polski rząd, ale wsparcie bezpośrednio kierowane do uchodźców wewnętrznych świadczą także organizacje społeczne. Jedną z takich organizacji jest Caritas. Dodatkowo, warto pamiętać o stronie pomagamukrainie.gov.pl. Zawiera ona opis pomocy, jaka może być świadczona za pośrednictwem agend rządowych, ale także znajdziemy na niej ogłoszenia zamieszczane przez samych Ukraińców – zarówno tych, którzy pozostali choćby w naszym województwie – jak i osób, które organizują pomoc po drugiej stronie granicy.

– Jak ocenia Pani dotychczasowe działania samorządu województwa, samorządów lokalnych, w zakresie pomocy imigrantom
z Ukrainy?
– Działania samorządów oceniam wysoko. 24 lutego, od momentu pojawienia się pierwszych uchodźców w naszym kraju, wspierali administrację rządową, prowadząc punkty recepcyjne, organizując transport i pomoc humanitarną. Myślę, że zdaliśmy egzamin jako społeczeństwo. Administracja rządowa, wszelkie służby, samorządy, wolontariusze i zwykli obywatele, pracowali ramię w ramię, organizując pomoc po obu stronach granicy. To świadczy o społecznej zgodzie co do tego, kto w tej wojnie jest agresorem, a kto ofiarą.
Dziękuję za rozmowę!

Ostatnie ataki na ukraińskie budynki
mieszkalne to
ból i cierpienie. Fot. Ukraińska Służba Bezpieczeństwa (twitter)