Zło dobrem, nigdy na odwrót

W ub. roku, przy rozbiórce domu w Tarnobrzegu znaleziono pakunek zawierający ponad 1000 relacji świadków rzezi wołyńskiej, zaprezentował je wówczas dr Tadeusz Zych, a trafiły do lubelskiego oddziału IPN. Fot. Bogdan Myśliwiec

Ulicami Rzeszowa i Przemyśla przejdą 10 lipca marsze upamiętniające ofiary wołyńskiego ludobójstwa. Także w niedzielę, w Domostawie koło Niska zostanie wmurowana urna z prochami pobranymi z miejsc kaźni pod budowę słynnego pomnika oddającego honor tym, którzy zginęli na Kresach w wyniku czystek etnicznych.

Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej liczy blisko 40 tysięcy wpisów dotyczących osób, rodzin i oraz faktów zbrodni. Po raz pierwszy została zaprezentowana publicznie 8 lipca 2020 r. podczas konferencji prasowej w stołecznym Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”. Informacje w niej zawarte dotyczą zbrodni i ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939 – 1945. Jest ona cały czas aktualizowana o nowe informacje.
– Głównym celem przedsięwzięcia jest upamiętnienie ofiar i wydobycie z „dołów niepamięci” nazwisk osób, które w zdecydowanej większości nie mają nawet godnego pochówku oraz ustalenie personaliów i liczby pomordowanych. Dane weryfikujemy na podstawie dostępnej literatury naukowej, akt śledczych oraz dokumentacji archiwalnej i fotograficznej, rozproszonej po archiwach, bibliotekach, muzeach i zbiorach prywatnych. Mamy również nadzieję na dotarcie do nowych, nieznanych badaczom relacji świadków – czytamy na stronie Instytutu Pamięci Narodowej www.zbrodniawolynska.pl, gdzie można sprawdzić zawartość zgromadzonej dotychczas dokumentacji. Wciąż prowadzonych jest także wiele śledztw mających ustalić przebieg i sprawców wydarzeń.

Śledztwa IPN

Prokuratorzy pionu śledczego IPN prowadzą obecnie 32 śledztwa w sprawie zbrodni nacjonalistów ukraińskich na obywatelach polskich. Są one kwalifikowane jako zbrodnia ludobójstwa. Podstawą prawną tych śledztw jest art. 118 § 1 kodeksu karnego z 1997 r., który wprowadził do polskiego prawa wewnętrznego pojęcie ludobójstwa. Zgodnie z konwencją ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 r. definiowane jest ono jako czyn „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich”. W nauce polskiej Zbrodnia Wołyńska jest też określana mianem ludobójczej czystki etnicznej, zbrodni lub rzezi wołyńskiej (bądź wołyńsko-galicyjskiej). Jak wyjaśnia ks. Tadeusz Isakowicz -Zaleski w udzielonym kilka dni temu wywiadzie jedlicze.org: „Zbrodnia objęła nie tylko Wołyń, ale także Małopolskę Wschodnią, województwa tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie, które w tym czasie sięgało aż do Przemyśla i Rzeszowa oraz część Lubelszczyzny oraz północną część Polesia. A więc teren sześciu województw”. – W czasie tego ludobójstwa zamordowano niewinne ofiary, byli to głównie cywile, mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Nie znamy ich liczby, dlatego że do tej pory jest zakaz ekshumacji, ale można powiedzieć, że dolna granica to około 150 tysięcy Polaków i obywateli polskich innej narodowości – Żydów, Ormian, Czechów bądź samych Ukraińców. Ludobójstwo to zostało dokonane przez szowinistów ukraińskich z różnych formacji – mówi duchowny.

Podkarpacie upamiętni

Uroczystość poświęcenia i wmurowania aktu erekcyjnego oraz urny z prochami pobranymi z miejsc kaźni na Wołyniu pod budowę pomnika Rzezi Wołyńskiej odbędzie się już w najbliższą niedzielę w Domostawie w powiecie niżańskim. To tu ma stanąć monument Andrzeja Pityńskiego.
Monument ten przedstawia potężnego orła z wyżłobionym na piersi krzyżem, a także ludzkimi postaciami i nabitym na widły niemowlęciem. Pomnik ufundowało Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, Okręg 2 w Nowym Jorku. W 2018 roku rzeźbę odlano w brązie w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Fundatorzy chcieli, aby pomnik był darem dla narodu polskiego od weteranów, których los rzucił po II wojnie światowej do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Niespodziewanie dla darczyńców okazało się jednak, że w Polsce pomnika nikt nie chciał. Ustawienia go na swoim terenie odmówiło kilka samorządów, m.in. Torunia, Rzeszowa, Kielc i Stalowej Woli. W kwietniu ub. roku decyzją radnych gminy Jarocin postanowiono, że pomnik stanie u nich, w pobliżu drogi ekspresowej S19 – Via Carpatia.

Odmówili udostępnienia

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że uroczystości będą miały inny przebieg, a głównym punktem programu będzie odsłonięcie monumentu. trudności sprawiły, że tak się jednak nie stanie i na przetransportowanie, osadzenie i odsłonięcie pomnika trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jak na razie, mimo uroczystości, której były planowane na 11 lipca br., pomnik z Gliwic do Domostawy nie trafił. O powodach takiego stanu rzeczy informował niedawno wójt gminy Jarocin oraz prezes Zarządu Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska Zbigniew Walczak. Nie spotkałem się, jak dotąd, ani raz z sugestią jakiegokolwiek polityka, abyśmy zrezygnowali z naszego zamiaru jego wzniesienia. Natomiast „obecną sytuacją geopolityczną” zasłaniał się dyrektor odlewni w Gliwicach odmawiając nam udostępnienia szablonu (wzornika) zawierającego rozmieszczenie w podstawie pomnika otworów na śruby, który jest niezbędny do wykonania projektu budowlanego jego ławy fundamentowej. Dyrektor odlewni w GZUT oświadczył ponadto, że jego firma nie zdemontuje pomnika w Gliwicach i nie zamontuje go na wykonanym – po uzyskaniu pozwolenia budowlanego – postumencie w miejscu jego planowanego wzniesienia w gminie Jarocin. Jakkolwiek nie byliśmy w stanie dotrzymać terminu 11 lipca z przyczyn biurokratyczno-formalnych, to utrudnienia ze strony odlewni będą mieć ewidentny wpływ na późniejszy termin odsłonięcia i poświęcenia pomnika. Gdybyśmy otrzymali szablon, biuro projektowe w bardzo krótkim czasie w przygotowywanym projekcie ujęłoby rozmieszczenie śrub mocujących pomnik do postumentu. Teraz zostaliśmy zmuszeni do szukania firmy, która podejmie się rozbiórki pomnika w Gliwicach, właściwie tylko po to, żeby można było odwzorować bezpośrednio z podstawy pomnika rozmieszczenie otworów na mocujące śruby i ująć to w projekcie. Rozebrany na części pomnik musi być przewieziony do gminy Jarocin i gdzieś zdeponowany na kilka miesięcy. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę części pomnika muszą być zamontowane przez wynajętą firmę na przygotowanym postumencie – informuje wójt gminy Jarocin Zbigniew Walczak.

Zakaz ekshumacji

Walka o prawdę o Zbrodni Wołyńskiej nie jest łatwa. Nie pomaga w zamknięciu tego rozdziału historii sama Ukraina. – Jest sprawą bulwersującą, bo Ukraina jest jedynym krajem w Europie, który zakazuje ekshumacji i pochówku ofiar – mówi ks. Isakowicz-Zaleski. – A przecież w Unii Europejskiej, do której kandyduje, jest sprawa pewnych norm. Ale tu nie trzeba przecież przepisów prawnych, wystarczy być człowiekiem, żeby zgodzić się na pochówek ofiar. Pomniki to jest inna sprawa, ale pochowanie ofiar to jest obowiązek nie tylko chrześcijan, ale także ludzi niewierzących, czy innych wyznań. I niestety, Ukraina, która otrzymuje od Polski gigantyczną pomoc, wciąż blokuje te ekshumacje.
Jak informował niedawno w Krośnie wiceprezes IPN, dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, na 60 wniosków złożonych do rządu ukraińskiego ani jeden nie został pozytywnie rozpatrzony. Co jest jednoznaczne z całkowitym zakazem badań Zbrodni Wołyńskiej na terenie Ukrainy.

Prawda i pamięć

– Jest 30 lat, odkąd jest wolna Polska i wolna Ukraina. To był czas absolutnie wystarczający, żeby uporządkować wszystkie problemy historyczne i te bieżące – mówił dla jedlicze.org ks. Isakowicz-Zaleski w wywiadzie z 27 czerwca br. – Niestety, tego nie zrobiono i to ustawiczne kłanianie się stronie ukraińskiej przyniosło dokładnie odwrotny efekt. Więc im bardziej polski rząd, ten czy inny, ustępował, tym bardziej strona ukraińska była agresywna w stosunku do tych spraw. Dzisiaj sytuacja jest taka, że mamy ponad 3 mln uchodźców. Ja uważam, że Polska powinna pomagać uchodźcom wojennym, ale to nie zmienia faktu, że równocześnie powinniśmy się upominać o prawdę. Bo motto rodzin ofiar kresowych, rodzin ofiar ludobójstwa jest zawsze to samo: „Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary ludobójstwa”.

Małgorzata Rokoszewska