Zmarzlik mistrzem Polski na torze w Rzeszowie

Najlepsi zawodnicy Canal+ Online IMP 2022. Od lewej: Dominik Kubera (2. miejsce), Bartosz Zmarzlik (1. miejsce) i Janusz Kołodziej (3. miejsce). Fot. Wit Hadło

Obrońca mistrzowskiego tytułu, Bartosz Zmarzlik nie pozostawił złudzeń, komu należy się miano najlepszego żużlowca w kraju i pewnie wygrał poniedziałkowy finał Canal+ Online Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie. Podium rywalizacji o tytuł IMP uzupełnili Dominik Kubera i Janusz Kołodziej.

Najlepsi polscy żużlowcy, którzy po 60 latach ponownie rywalizowali w finale IMP na torze w Rzeszowie, ściągnęli tłumy, jakich już dawno nie widziano na trybunach Stadionu Miejskiego przy ul. Hetmańskiej. W sumie zawody obejrzało na żywo blisko 12 tysięcy kibiców, a wśród nich fani m.in. z: Gorzowa Wlkp., Leszna, Rybnika, Częstochowy, Zielonej Góry, Lublina, Krosna, Tarnowa i rzecz jasna najwięcej z Rzeszowa. To dowód na to, że stolica Podkarpacia spragniona jest speedwaya na najwyższym poziomie, którego niestety od lat brakuje w Rzeszowie. Sportową rywalizację poprzedziła minuta ciszy dla zmarłego niedawno byłego prezydenta, Tadeusza Ferenca. A później przyszedł czas na wielkie ściganie. I takie w rzeczywistości było, ale tylko mniej więcej do połowy zawodów, kiedy to kibice byli świadkami kilku efektownych „mijanek”, także po zewnętrznej części toru. Później niestety jeżdżono już „po rzeszowsku”, czyli gęsiego, a o kolejności na mecie w głównej mierze decydował start i dobre rozegranie pierwszego łuku. Kolejnym minusem była blisko półgodzinna przerwa, spowodowana brakiem prądu na pulpicie sędziowskim oraz problemy z nagłośnieniem (który to już raz?), zwłaszcza na trybunie zachodniej.

Medaliści zadowoleni

Jeszcze przed dwoma najważniejszymi biegami wieczoru, czyli barażem i wielkim finałem, znani byli poszczególni medaliści. Bartosz Zmarzlik wykorzystał nieco słabszą dyspozycję w fazie zasadniczej Dominika Kubera (obaj przed zawodami w Rzeszowie w klasyfikacji generalnej IMP mieli po 31 pkt na koncie – przyp. red.) i już po 20 biegach był pewny mistrzowskiego tytułu. – Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, ale to nie było pewne, że przyjechałem do Rzeszowa „po swoje”. Byłem zmotywowany, by odjechać dobry turniej. Cieszę się, że wraz z moim teamem wygraliśmy drugi raz z rzędu. Dedykuję to zwycięstwo swojej mamie, która ma dziś imieniny! Jestem bardzo szczęśliwy, że drugi raz rzędu zdobyłem tytuł mistrza Polski, tym bardziej że mistrzostwa były rozgrywane w nowej formule i o podziale medali decydował nie jeden, a trzy turnieje. Generalnie trzy turnieje na plus. Dosyć dużo się działo. Dziękuję za świetną atmosferę. Jechałem do Rzeszowa zdezorientowany, bo długo mnie tu nie było. Wszystko stało na wysokim poziomie, więc dziękuję za to i do zobaczenia – mówił po zawodach mistrz kraju. Ze srebrnego medalu mógł cieszyć się Dominik Kubera. – Zostać wicemistrzem kraju, to naprawdę fajne uczucie i cel, do którego dążyłem. Zawody w Rzeszowie były dla mnie trudne. Długo błądziłem i szukałem ustawień. Fajnie, że stanąłem na podium ostatniego turnieju i cieszę się na maksa z tego srebrnego medalu. Tor w Rzeszowie jest bardzo długi, szeroki, ściganie było. Kibice dopisali, tak więc wszyscy mogą być zadowoleni – przyznał żużlowiec Motoru Lublin. Brązowy krążek trafił z kolei w udziale Januszowi Kołodziejowi, który po raz 9. w karierze stanął na podium IMP. – Jakoś mam szczęście do takich zawodów. Lubię takie tory, jak ten w Rzeszowie, tylko akurat zewnętrzna strona dziś nie chodziła i miałem z tym wielki problem – przyznał wychowanek tarnowskich „Jaskółek”.
mj