
67-letni mężczyzna przywiązał łańcuchem psa i ciągnął go za rowerem tak długo, aż wycieńczone zwierzę straciło przytomność. Później, aby go ocucić, polewał go wodą. Zajście zarejestrowała kobieta. Fundacja Kocia Wyspa opublikowała nagranie w sieci. Jest wstrząsające. Sprawca jest już w rękach policji, usłyszał zarzut, grozi mu 5 lat więzienia. Zwierzę trafiło pod opiekę Przytuliska Psia Przystań.
Do zdarzenia doszło w środę, 6 lipca w miejscowości Krzaki w gminie Pysznica. Na wstrząsającym nagraniu widać starszego mężczyznę, który próbuje ocucić nieprzytomnego psa, zwierzę leży w trawie, mężczyzna najpierw nim potrząsa, a później polewa wodą. Na nagraniu słychać też krzyk kobiety, która zarejestrowała całe zajście za pomocą telefonu komórkowego. – Proszę go zostawić, nie ruszać go! Jezu człowieku zostaw go! – krzyczy do mężczyzny, który naciąga nieprzytomnego psa.
Zmaltretowane zwierzę, około trzyletni kundelek, trafiło pod opiekę Fundacji Kocia Wyspa.
– Pies trafił do nas w bardzo złym stanie, był nieprzytomny, słaby, przerażony – relacjonuje Super Nowościom Katarzyna Borek, prezes fundacji. Weterynarz badając zwierzaka stwierdził u niego krew w moczu, silną opuchliznę wokół pyszczka i podejrzenie wstrząśnienia mózgu. – To jeden z najcięższych przypadków, z jakim miałam dotychczas do czynienia – przyznaje pani Katarzyna.
Przebadają go psychiatrzy
Sprawcą okazał się mieszkaniec gminy Pysznica. Został zatrzymany przez policję jeszcze tego samego dnia. – Mężczyzna został przesłuchany, usłyszał zarzut znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem, do którego się nie przyznał – powiedział nam aspirant Przemysław Paleń, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli. Jak informuje rzecznik, mężczyzna nie był wcześniej karany za podobne przestępstwa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli.
– Nadzorujemy dochodzenie, które zostało wszczęte z artykułu 35. ustęp drugi, Ustawy o ochronie zwierząt, który dotyczy znęcania nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec zatrzymanego mężczyzny trzymiesięczny areszt tymczasowy – powiedział Adam Cierpiatka, szef Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli. W sprawie przesłuchani zostali świadkowie, prokuratura jako dowód w sprawie zabezpieczyła także nagranie z zajścia.
Z uwagi na wcześniejsze zaburzenia psychiczne, 67-latek zostanie przebadany przez biegłych psychiatrów. Jeśli okaże się, że w chwili popełniania przestępstwa był niepoczytalny, uniknie więzienia. Mężczyzna i jego rodzina są znani obrońcom zwierząt. Kilka tygodni temu działaczki Fundacji Kocia Wyspa interweniowały u jego brata, który miał bić swojego psa kijem po głowie. Młody owczarek został mu odebrany i trafił do adopcji, znalazł już dobry dom.
Widzisz? Reaguj
Poturbowany 6 lipca kundelek przebywa aktualnie pod opieką Przytuliska Psia Przystań ze Stalowej Woli. Po leczeniu i oswojeniu psa, fundacja będzie szukać dla niego domu. – Rany fizyczne szybko się zagoją, ale rany psychiczne trzeba będzie leczyć bardzo długo. Ten pies wiele w swoim krótkim życiu wycierpiał, bardzo boi się ludzi, jest traumatyzowany, musiał być od małego maltretowany. Na szczęście trafił do najlepszego miejsca, gdzie otrzyma bardzo dobrą opiekę i wsparcie behawioralne – mówi Katarzyna Borek z Fundacji Kocia Wyspa. – Ogromne podziękowania należą się pani Ali Zych, nauczycielce, która nie pozostała obojętna na tragedię kundelka i nie dość że zareagowała, to jeszcze nagrała zajście. Mamy dowód, dzięki któremu sprawcę będzie można pociągnąć do odpowiedzialności. Zazwyczaj świadkowie milczą, i takie sprawy nie wychodzą na światło dzienne – kontynuuje nasza rozmówczyni. Podkreśla, że tak długo, jak nie zmieni się mentalność i podejście ludzi do zwierząt, do takich sytuacji będzie dochodzić. – Obserwujemy ten problem szczególnie na wsiach, gdzie ludzie traktują zwierzęta przedmiotowo. Potrzebna jest edukacja już od wczesnych lat szkolnych, zajęcia, które uwrażliwiają młodych ludzi na krzywdę zwierząt i nauczą ich empatii, bo to, jak traktujemy zwierzęta, wynika przede wszystkim z naszego wychowania – konkluduje Katarzyna Borek z Fundacji Kocia Wyspa.
Martyna Sokołowska


