
Panie z Podkarpacia podpowiadają, jak one będą radzić sobie z nadmiarem piłkarskich emocji u swoich partnerów podczas Euro 2012.
Już w ten weekend w Polsce zaroi się od futbolowych wdów. Kobiet zaniedbanych i (na szczęście tylko chwilowo) porzuconych przez swoich małżonków i partnerów. W piątek czuli i opiekuńczy mężczyźni zamienią się w demony futbolowej wojny, wrosną w fotele i… stracimy ich na niecały miesiąc.
– To będzie najpiękniejszy miesiąc mojego życia – przekonuje 25-letni Tomasz z Rzeszowa. – Jeżeli jakaś kobieta przetnie linię łączącą mój wzrok z ekranem telewizora, nie ręczę za siebie – wygraża. A co na to wszystko panie?
Szał się już zaczął
– Mój mąż już od kilku tygodni kompletuje swój niezbędnik kibica – śmieje się pani Anna z Rzeszowa, żona miłośnika piłki nożnej i mama 5-miesięcznej Oli. – Wojtek pije kawę z eurokubka, je na eurotalerzach i chodzi spać w europiżamie. I nie daj Boże, żeby ta piżama rano wylądowała na podłodze. Skarpetki mogą, owszem, koszula może, ale piżama składana jest w kosteczkę. Nawet Olcia dostała od tatusia eurośpioszki. Mieszkanie powoli zmienia się w euromieszkanie, co doprowadza mnie do szału. Ileż można. Za chwilę będę spała w europościeli koło mojego szalonego euromęża. A jak zaczną się mecze? To stracę euroWojtka na miesiąc. Nie wiem co to będzie – załamuje ręce.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości
Katarzyna Szczyrek



One Response to "“Futbolowa wdowa” na miesiąc"