
KRAJ. PODKARPACIE. Wśród tysięcy osób, których dane ujawniono są ludzie z naszego regionu.
Blisko pięćset nazwisk z adresami osób z Polski podejrzanych o sprzyjanie faszyzmowi i nazizmowi znalazło się na liście kursującej od kilku dni w Internecie. Wśród nich kilkanaście osób z Podkarpacia. Lista jest odpryskiem zbioru kilkunastu tysięcy nazwisk z całego świata, które znana hackerska grupa Antynymus wykradła z baz danych witryn międzynarodowych organizacji podejrzewanych o rasizm i nazizm.
Wykradzione adresy pochodzą m.in. ze stron skrajnie nazistowskiej organizacji Blood&Honour, Narodowej Partii Niemieckiej, Amerykańskiej Partii Nazistowskiej, internetowych sklepów z neofaszystowskimi materiałami propagandowymi, płytami rasistowskich zespołów muzycznych.
Z naszych informacji i wpisów na internetowych forach wynika, że spora część osób wymienionych na liście ma niewielki związek z organizacjami nazistowskimi. W bazach danych znaleźli się kupując ubrania płyty zespołów, które rzeczywiście niosą neofaszystowskie przesłanie. Wśród Polaków znaleźli się jednak również działacze organizacji nacjonalistycznych, rasistowsko nastawieni szalikowcy. Lista pojawiła się już na kilku polskich stronach antyfaszystowskich, w tym najbardziej radykalnej grupy Antifa, często używającej fizycznej siły do walki ze swymi przeciwnikami.
Wśród osób z Podkarpacia m.in. mieszkańcy Rzeszowa, Stalowej Woli, Dębicy. Kilku z nich to znani w swych środowiskach radykalni działacze organizacji uważających się za nacjonalistyczne, uczestniczący w wielu manifestacjach, m.in. niedawnej 13 grudnia w Rzeszowie.
– To wyraźna odpowiedź na stronę RedWath – mówi jeden z działaczy rzeszowskiej Antify. RedWath od dawna zamieszcza dane i zdjęcia działaczy lewicowych i antyfaszystowskich i wzywa do fizycznej rozprawy z nimi. Mimo skazania twórców strony na kary więzienia nadal ona funkcjonuje.
Do tej pory nazwiska osób kojarzonych z nacjonalizmem, czy wręcz neonazizmem publikowało jedynie stowarzyszenie “Nigdy Więcej”. Zawsze jednak bez adresów i zawsze przy okazji jakiś zdarzeń, np. napadów, pobić, rasistowskich ekscesów. Teraz stowarzyszenie zaprzecza, by z publikacją listy miało cokolwiek wspólnego.
Ryszard Lubas, adwokat z Rzeszowa: – Jeżeli na liście znajdują się dane pozwalające na identyfikację, a więc imię, nazwisko, adres w kontekście pejoratywnym, a za takie należy niewątpliwie uznać oskarżenie o sprzyjanie faszyzmowi czy nazizmowi to dana osoba może wystąpić przeciw autorom listy do sądu z powództwa cywilnego o ochronę dóbr osobistych. Oczywiście pod warunkiem, że nie utożsamia się z takimi ideami. Z kolei człowiek, który uzna, że lista naraża na szwank jego dobre imię, dyskredytuje go w oczach innych ma prawo do złożenia prywatnego aktu oskarżenia
Szymon Jakubowski



6 Responses to "“Lista faszystów” krąży w Internecie"