
KOSZYKÓWKA. PLK. Mimo słabej gry w ataku, podkarpacki beniaminek śrubuje rekord wygranych spotkań.
Koszykarze Miasta Szkła Krosno nie zwalniają tempa i już w piątek mogli się cieszyć z 5. zwycięstwa z rzędu, na którym nie zamierzają jednak poprzestać. Tym razem podopieczni Michała Barana w pełnym dramaturgii meczu, którego losy ważyły się do ostatnich sekund, pokonali na wyjeździe AZS Koszalin 62:60.To był dziwny mecz – zaledwie 122 punkty, zdobyte przez obie drużyny, to nawet jak na warunki PLK, bardzo skromny dorobek. – Skupiliśmy się mocno na obronie i to nam się w dużej mierze udało. Spowodowało to jednak, że zabrakło precyzji w ataku – usprawiedliwiał swoich podopiecznych Piotr Ignatowicz, trener AZS-u Koszalin, któremu wtórował Michał Baran, opiekun Miasta Szkła. – Zdecydowanie nie był to wielki mecz. To był mecz defensywy. Mieliśmy ogromne problemy od początku I kwarty z organizacją ataku i z poradzeniem sobie z zasadami obrony gospodarzy, które jednak nie były inne, niż w poprzednich spotkaniach. Byliśmy bardo dobrze przygotowani do tego meczu, co tym bardziej mnie dziwi – dodał szkoleniowiec podkarpackiego beniaminka.
WIĘCEJ O MECZU PRZECZYTASZ W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI


