
RZESZÓW. Los 9-letni Dawida Wierzbowskiego z amputowaną nogą poruszył wiele serc.
Dawid marzy, by odrosła mu amputowana noga, i jak to dziecko, żeby dostać bezdotykowy telefon ze słuchawkami. – W tej sprawie pisał nawet list do św. Mikołaja – mówi z uśmiechem Paweł Wierzbowski, ojciec chłopca. – Wtedy się nie udało, ale po artykule w Super Nowościach odezwało się kilka osób, wśród nich pan Janusz, który przywiózł chłopcu wymarzony telefon. W czwartek aż z Łodzi przyjechało do niego dwóch młodych mężczyzn, w tym jeden niepełnosprawny, i wręczyło Dawidowi 9 900 zł swoich oszczędności. Jesteśmy bardzo wzruszeni i wdzięczni.
Niespodziewanymi darczyńcami byli: Sebastain Kolczyński, który podarował chłopcu 5900 zł i Marcin Wójcik, który wręczył Dawidowi 4 tys. zł. Obaj są mieszkańcami Łodzi. Mężczyźni pofatygowali się do Rzeszowa, żeby osobiście dostarczyć pieniądze i poznać dziewięciolatka, którego los bardzo ich poruszył, a hart ducha zadziwił
O Dawidzie Wierzbowskim Super Nowości pisały już niejednokrotnie, bo chłopiec został poszkodowany przez los zaraz po urodzeniu, gdy lekarze amputowali mu prawą nóżkę, a nasi Czytelnicy o wielkich sercach nigdy nie pozostawali obojętni na jego potrzeby. A naprawdę warto mu pomagać, bo mimo niepełnosprawności chłopiec walczy o w miarę normalne życie.
– Nawet na rowerze nauczyłem się jeździć, kładę wtedy kikut na siodełku. Czasem gram także w piłkę z moim bratem bliźniakiem. Interesują mnie również komputery, a jak dorosnę, zostanę mechanikiem samochodowym. Umiem już nawet wymienić koło – mówił podczas rozmowy z nami w grudniu.
Ma ciągle „pod górkę”
Chłopiec chodzi do drugiej klasy w szkole przy Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Wraz z innymi niepełnosprawnymi i chorymi dziećmi ma tam zapewnioną nie tylko naukę, ale także rehabilitację, której bardzo potrzebuje. Dawid z powodu zbyt krótkiego kikuta po amputowanej nodze musi nosić bardzo niewygodną protezę zakładaną na tułów. Czwarta proteza (musi być zmieniana, bo chłopiec rośnie) wykonana w Krakowie, choć droga (kosztowała 30 tys. zł), jest felerna. – Zdarzało się nawet, że proteza nagle sama się składała i chłopiec się przewracał – mówi Paweł Wierzbowski.

Rzeszowskie Zakłady Ortopedyczne obiecały bezpłatnie naprawić lej protezowy, żeby ułatwić chłopcu chodzenie. – Na ile mogliśmy, poprawiliśmy w niej co się dało. Niestety, proteza, delikatnie mówiąc, jest spartolona i same poprawki nie dały takiego efektu jakiego się spodziewał chłopiec. Obiecuję jednak, że będziemy w kontakcie z jego tatą i zrobimy wszystko co możliwe, oczywiście bezpłatnie, by pomóc chłopcu – obiecuje Mariusz Grela właściciel Rzeszowskich Zakładów Ortopedycznych.
***
Jeżeli ktoś chce pomóc Dawidkowi Wierzbowskiemu, może wpłacić pieniądze na specjalnie dla Dawida utworzone konto: Paweł Wierzbowski Bank PKO S.A. I oddz. w Rzeszowie 56124017921111001008078521
Anna Moraniec


