
WARSZAWA. Szef OPZZ zerwał rozmowy z ministrem rolnictwa, Markiem Sawickim.
Szef rolniczego OPZZ, Sławomir Izdebski, krótko po rozpoczęciu środowych rozmów z ministrem Markiem Sawickim opuścił spotkanie. Stwierdził, że stanowisko przedstawione przez Sawickiego nie realizuje jego postulatów.
– Ten rząd pozna siłę rolników. Minister Sawicki musi odejść. W przyszłym tygodniu 100 tys. ludzi stanie w Warszawie – zapowiedział.
Izdebski domaga się odszkodowań za straty spowodowane przez dziki oraz interwencji na rynkach wieprzowiny i mleka. – Te trzy podstawowe postulaty: odszkodowania za dziki, trzoda chlewna i mleko muszą być załatwione dzisiaj. Jeżeli dzisiaj nie będzie załatwione, naprawdę dojdzie do katastrofalnych skutków, bo rolnicy się na pewno nie wycofają – mówił Izdebski dziennikarzom przed wejściem do gmachu resortu.
– Tej lokomotywy już nie powstrzymacie, drodzy państwo (…) Jeżeli dzisiaj minister rolnictwa choć jednym słowem wspomni, że któryś z tych postulatów nie będzie zrealizowany, natychmiast przerywamy rozmowy – groził.
Podkreślał też, że „to pani premier Ewa Kopacz, to pan minister Sawicki, wyprowadzili ludzi na ulice”.
Przed siedzibą resortu rolnictwa protestowali rolnicy. Wejście do ministerstwa od ulicy Wspólnej odgradzały metalowe barierki. Na miejscu była policja. Niektórzy protestujący mieli biało-czerwone flagi i transparenty. Na jednym z nich widnieje napis: „Chcecie rządzić w Ukrainie, a tu polski rolnik ginie”.
Policja zatrzymał kolumnę około 140 ciągników rolniczych w miejscowości Zakręt pod Warszawą. Tam pojazdy miały zawrócić i bardzo powoli jechać wylotówką ze stolicy.
Rolnicy blokowali krajową „ósemkę” na wylocie z Białegostoku, utrudniony był również ruch na krajowej „12” na odc. Zwoleń – Radom w miejscowości Podzagajnik (woj. mazowieckie). Akcja protestacyjna trwała także na drodze krajowej nr 7 – odc. Jędrzejów – Kielce w miejscowości Podchojny (woj. świętokrzyskie).
– Realizacja niektórych postulatów może obrócić się przeciw rolnikom – uważa poseł Stanisław Żelichowski z PSL. Poseł wyjaśnia, że postulat dopłat do produkcji mleka i mięsa jest w rozumieniu prawa unijnego pomocą publiczną i bez zgody KE nie może zostać zrealizowany. Jego zdaniem, problemy rolników biorą się z przekroczenia wielkości produkcji, czyli tzw. kwot, co najlepiej obrazuje problem nadprodukcji mleka. – Mleczarnie mają problemy ze zbytem i obniżają ceny, rolnicy dostają mniej – mówi poseł.
Telewizjarepublika.pl, tvp info/ps



3 Responses to "100 tys. ludzi ma przyjechać do Warszawy"