12 lat za zabicie żony z zazdrości

Mężczyzna przez cały czas trwania procesu nie odzywał się prawie wcale i nie okazywał żalu za to, co zrobił. W ostatnim słowie powiedział: „Jest mi przykro i przepraszam wszystkich, których to dotknęło. Żałuję tego czynu bardzo i proszę o jak najniższą karę”. Fot. Bogdan Myśliwiec
Mężczyzna przez cały czas trwania procesu nie odzywał się prawie wcale i nie okazywał żalu za to, co zrobił. W ostatnim słowie powiedział: „Jest mi przykro i przepraszam wszystkich, których to dotknęło. Żałuję tego czynu bardzo i proszę o jak najniższą karę”. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG, MIELEC. 40-latek oskarżony o zabicie żony winny. Motywem zbrodni była zazdrość i podejrzenia o zdradę.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zakończył się proces oskarżonego o zabójstwo 33-letniej mieszkanki Mielca. Mąż kobiety, 40-letniego Dobiesław T., zdaniem sądu, w pełni ponosi winę za śmierć Iwony T. Mężczyzna zadał jej w 15 ciosów nożem na oczach 10-letniej córki, zostawił konającą w kałuży krwi, przebrał się i wyszedł z mieszkania.

Proces o zabójstwo 33-letniej Iwony T. trwał zaledwie kilka tygodni. Oskarżony w tej sprawie mąż kobiety od początku przyznawał się do zarzucanego mu czynu. W trakcie kolejnych rozpraw sąd przesłuchał córki małżonków, siostry zamordowanej, jej rodziców oraz wiele innych osób z kręgu ich znajomych.

Jak wynikało z zeznań tych, którzy znali zamordowaną i oskarżonego, pobrali się oni z miłości, niestety, z czasem relacje między małżonkami coraz bardziej się psuły. 33-letnia Iwona T., pracowita, energiczna i dobrze zorganizowana oddalała się od męża, który nie miał stałej pracy, nie utrzymywał rodziny i zarówno ona, jak i ich dwie córki rzadko mogły na niego liczyć w codziennych sprawach.

Gdy do problemów na gruncie finansowym doszedł także rozpad związku na tle uczuciowym oraz pożycia intymnego, związek przeżywał bardzo poważny kryzys.

Do tragedii doszło niewiele ponad rok temu. Kobieta planowała służbowy wyjazd integracyjny. Miał on się odbyć w sobotę, ale Iwona T. zamierzała wyjechać już w piątek. Fakt ten tak rozwścieczył Dobiesława T., który miał podejrzenia o to, że żona go zdradza, iż chwycił za nóż i zaatakował żonę w łazience. Jak zeznał biegły medycy sądowej, który wykonywał sekcję zwłok 33-latki, miała ona w obrębie twarzy, szyi i klatki piersiowej aż 15 ran kłutych i ciętych. Atak nastąpił na oczach młodszej córki, która widziała, jak ojciec po zasztyletowaniu mamy przebrał się i wyszedł z mieszkania. Przerażona dziewczynka siedziała w mieszkaniu przy zmarłej matce do momentu przybycia policji. Ta zjawiła się w jednym z mieleckich mieszkań po tym, gdy Dobiesław T. zgłosił się i opowiedział, co zrobił.

Prokurator żądał dla mężczyzny 25 lat pozbawienia wolności. Pełnomocnik rodziny, kurator córek oraz najbliżsi Iwony T. wnosili o wyrok dożywocia dla Dobiesława T.

Obrońca z urzędu, który reprezentował oskarżonego, nie krył, że mężczyzna niewiele chciał sobie pomóc, sam przyznał, że nie wie, o jaki wyrok dla niego wystąpić. Przyznał, że mężczyzna wziął na siebie całą odpowiedzialność za to, co się stało, o nic żony nie oskarżał.

Sąd uznał, że ze względu na to, iż w chwili zabójstwa Dobiesław T. miał ograniczoną zdolność oceny tego co robi oraz że – jak ustalono w toku śledztwa – miał podstawy sądzić, że  żona go zdradza, odpowiednią dla niego karą będzie 12 lat pozbawienia wolności oraz po 5 tys. zł zadośćuczynienia dla każdej z córek, obojga rodziców i obu sióstr zamordowanej. Wyrok wyższy, czyli 25 lat pozbawienia wolności sąd orzeka bowiem w przypadku przestępców, którzy dopuścili się zbrodni w okresie recydywy lub nie rokują, że potrafią funkcjonować w społeczeństwie. Kodeks karny przewiduje za zabójstwo od 8 do 12 lat, 25 lat lub karę dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.