
NIEBIESZCZANY, POW. SANOCKI. Tragiczny wypadek wstrząsną lokalną społecznością…
W poniedziałek (3 kwietnia) po południu Antoś wyjechał na rowerze z domu w Niebieszczanach do pobliskiego sklepu po lody. Na tym odcinku drogi w wiosce nie ma chodników ani ścieżek rowerowych, chłopiec poruszał się więc poboczem. Kiedy zbliżał się do zakrętu, w tył jego roweru uderzyło osobowe daewoo matiz. Chłopiec przeleciał kilka metrów i wpadł do pobliskiego rowu, gdzie przygniotła go osobówka. Zmarł na miejscu. – To straszna tragedia… Ciężko w takiej sytuacji cokolwiek powiedzieć – mówi Marian Czubek, sołtys Niebieszczan.
Do tragicznego wypadku doszło krótko po godzinie 17. Pierwsi na miejscu byli strażacy ochotnicy z OSP Niebieszczany. – Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, chłopiec leżał na poboczu, auto było w rowie. Spod samochodu wyciągnęli go mieszkający w pobliżu ludzie. Przystąpiliśmy do reanimacji, wezwaliśmy ratowników i śmigłowiec. Przybyły na miejsce lekarz, niestety, stwierdził zgon chłopca – mówi Grzegorz Klecha, szef OSP Niebieszczany.
Droga w Niebieszczanach przez kilka godzin była zablokowana. Czynności z udziałem prokuratora trwały do późnych godzin wieczornych.
Jak doszło do wypadku?
Część świadków relacjonuje, że 18-latek kierujący matizem jechał za szybko. Choć wstępne ustalenia policji zdają się potwierdzać tę wersję, funkcjonariusze na razie wstrzymują się od komentarza w tej sprawie. – Kierujący prawdopodobnie nie dostosował prędkości do warunków na drodze, ale jest za wcześnie, aby wyrokować w tej sprawie. Trzeba poczekać na ustalenia i ekspertyzy biegłych, którzy na podstawie zabezpieczonych śladów i oględzin samochodu określą dokładną prędkość, z jaką jechał osiemnastolatek i jaka była przyczyna wypadku – mówi Super Nowościom Anna Oleniacz z sanockiej policji.
18-latek w chwili zdarzenia był trzeźwy. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Sanoku. – We wtorek zostało wszczęte śledztwo o spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby, w tym wypadku małoletniego rowerzysty – powiedziała nam Izabela Jurkowska-Hanus, szefowa sanockiej prokuratury.

Śledczy nie udzielają szczegółowych informacji w sprawie. Sprawcy grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Bardzo kulturalny, spokojny i zdolny chłopak
We wtorek w szkole, w której uczył się Antoś, odbył się specjalny apel, na którym uczniowie i nauczyciele minutą ciszy uczcili jego pamięć. W klasie zmarłego chłopca odbyła się rozmowa z pedagogiem. Marian Proćko, dyrektor placówki, zapewnia, że szkoła zrobi wszystko, aby pomóc rodzinie chłopca. – Mogą liczyć na pomoc psychologa i terapeuty. Jeśli tylko będzie taka potrzeba, będziemy także w inny sposób ich wspierać. Spotkała ich straszna tragedia. Osobiście również bardzo to wszystko przeżywam. Bardzo dobrze znałem Antka, to był bardzo kulturalny, spokojny i zdolny chłopak. Nigdy nie stwarzał żadnych problemów wychowawczych. Wielkie nieszczęście, cóż więcej można powiedzieć… – zawiesza głos dyrektor szkoły.
– To straszna tragedia. Moja córka jest w tym samym wieku co Antek. Chodzili razem do szkoły. Chłopak do klasy 5a, córka do oddziału b – mówi Marian Czubek, sołtys Niebieszczan. – Kiedy przyjechałem na miejsce, obok samochodu leżącego w rowie stały jego buciki… – dodaje łamiącym się głosem.
– Antek był bardzo spokojnym chłopakiem, ministrantem, co niedzielę służył do mszy. To spokojna rodzina, tata jest emerytowanym mundurowym, mieli dwóch synów i trzy córki – dodaje sołtys.
Rodzina jest pod opieką psychologa. Sołtys zapewnia, że rodzina może liczyć na pomoc. – Musimy trochę odczekać, dać im ochłonąć, otrząsnąć się z tragedii. Później będziemy pytać, czy chcą i jakiej potrzebują pomocy – mówi nam sołtys.
Sprawą jeszcze w tym tygodniu zajmie się rada sołecka. – Nasza lokalna społeczność bardzo chętnie się organizuje i pomaga potrzebującym, wspieramy się. Rodziny Antka także nie zostawimy bez wsparcia – dodaje.
Martyna Sokołowska



One Response to "12-letni Antek zmarł przygnieciony przez samochód"