
KRAJ, PODKARPACIE. Po burzliwych obradach Sejmu parlamentarzyści zadecydowali, że poniedziałek będzie dniem wolnym od pracy oraz handlu.
23 października Sejm przyjął ustawę o święcie narodowym z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Zgodnie z nią, 12 listopada br. ma być dniem wolnym od pracy. Następnie uchwała trafiła do Senatu, gdzie naniesiono poprawki, co kolejno doprowadziło do ponownego głosowania nad nią w Sejmie. Wczoraj po długiej debacie ustawę przyjęto.
Na pomysł ustanowienia 12 listopada jednorazowym dniem wolnym od pracy wpadł Paweł Zalewski, radny Prawa i Sprawiedliwości z warszawskiej Pragi-Południe. Następnie temat szybko podłapali inni politycy partii rządzącej, aż trafił on pod obrady Sejmu. W ubiegłym tygodniu posłowie przegłosowali ustawę w tej sprawie, lecz jak się okazało, mimo że poniedziałek miałby być dniem wolnym od pracy, sklepy byłyby wówczas otwarte. To nie spodobało się „Solidarności”, która upomniała się o prawa pracowników. W związku z tym w Senacie wniesiono odpowiednie poprawki, ustanawiając, że 12 listopada będą obowiązywały zasady dotyczące ograniczenia handlu, analogiczne do obowiązujących w niedzielę. Ponadto zrezygnowano z koncepcji aby służba zdrowia pracowała, tak jak w dni wolne od pracy.
W środę Sejm po burzliwych obradach, przegłosował ustawę, w związku z czym Polacy w poniedziałek nie pójdą do pracy, ani też nie zrobią zakupów. Decyzja ta cieszy środowisko PiS, lecz martwi opozycję, która nazywa uchwałę kolejnym bublem prawnym oraz nieprzemyślaną decyzją. – Tyle chaosu i bałaganu, który wprowadzi ta ustawa, to mało która wprowadziła – mówił Ryszard Petru. Krytyczny był również Jacek Protasiewicz: – To Wigilia powinna być dniem wolnym, a nie wciskane na siłę 12 listopada – mówił. Teraz ustawa ma trafić do podpisu prezydenta.
Kamil Lech


