14-latek zastrzelił ojca tyrana

Rodzinny dramat rozegrał się w tym domu w piątek, 3 lutego. Fot. Archiwum
Rodzinny dramat rozegrał się w tym domu w piątek, 3 lutego. Fot. Archiwum

– To niewyobrażalna tragedia – załamują ręce mieszkańcy Cisnej w Bieszczadach. W ubiegłym tygodniu doszło tam do rodzinnego dramatu. 14-letni Mikołaj, jak wszystko na to wskazuje, pięcioma strzałami zabił ojca. Kule trafiły 48-latka w głowę i klatkę piersiową. – Ten człowiek był domowym tyranem – mówią o zamordowanym Arturze K. mieszkańcy Cisnej – Tylko dziecka szkoda… – dodają.

– To tutaj wszystko się wydarzyło – mówi, wskazując ręką dom państwa K. około 50-letnia mieszkanka Cisnej, którą zapytaliśmy o dramatyczne wydarzenia z piątku, 3 lutego. – Widzi pani, wydawało się, że to taka spokojna rodzina, dobry dom: ona nauczycielka, on mundurowy… Pozory mylą. Ludzie dopiero teraz mówią głośno, że ten zamordowany to był człowiek nie do życia. Tyran i furiat. Pomiatał synem i żoną. Ponoć oboje panicznie się go bali – odpowiada kobieta i próbuje tłumaczyć 14-latka – Może chłopak już nie dawał rady? Może nie wytrzymał psychicznie z takim ojcem pod jednym dachem? Może tak go ten człowiek zgnębił, że dzieciak nie wiedział, co robi? Przecież to nie jest normalne, że dziecko bierze broń i strzela do własnego ojca. Tam musiało być istne piekło. Strasznie szkoda dzieciaka, bo kto wie, co z nim teraz będzie…

– Takiej tragedii u nas jeszcze nie było – wtrąca się w rozmowę inna kobieta. – Tego Mikołaja to zawsze widywałam tylko z matką, z ojcem nigdy nigdzie nie chodził. Słyszałam, że tak się go bał, że po lekcjach zamiast iść do domu, zostawał dłużej w szkole, czekał na matkę i razem wracali do domu. Ludzie mówią, że kobieta ta była okropnie wystraszona. Trzęsła się nerwowo i zaczęła jąkać, ale nigdy nie żaliła się na to, co się u nich działo w domu. Ale wie pani, jak to jest – wiele kobiet, które mają takich mężów, też nie opowiada ludziom, co się u nich dzieje, a czasem nawet bronią takiego tyrana… – dodaje.

Ojciec Mikołaja, Artur, miał 48 lat. Był podpułkownikiem. Zanim przeszedł na emeryturę, dowodził placówką Straży Granicznej w Wetlinie. Z zamiłowania był myśliwym, w domu trzymał broń, na której posiadanie miał pozwolenie. Matka chłopca jest nauczycielką polskiego w Cisnej. Mikołaj to jedyny syn państwa K. Chodzi do zespołu szkół, w którym uczy kobieta. – Zwykły nastolatek, spokojny chłopiec, nie taki, co chodzi i rozrabia po wsi – mówią o nim mieszkańcy Cisnej.

Dramat w czterech ścianach
W piątek w ubiegłym tygodniu Artur K. był w domu tylko z synem. Nie wiadomo dokładnie, co wydarzyło się tamtego popołudnia – śledczy nie chcą zdradzać szczegółów dotyczących ustaleń. Nie chcą też ujawnić, co opowiadał śledczym Mikołaj.

Matka chłopca, która wróciła do domu około godz. 18, znalazła w kotłowni zakrwawione zwłoki męża. Na ciele były liczne rany postrzałowe. Zaalarmowała policję. Chwilę później przed domem zaroiło się od policyjnych radiowozów. Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczono ślady i dowody, także broń, z której padły strzały. To była broń Artura K.

Ciało mężczyzny zabezpieczono do badań sekcyjnych. Z jej wstępnych wyników wiadomo, że do mężczyzny strzelono 5-krotnie. Jedna kula trafiła go w głowę, a pozostałe cztery w klatkę piersiową i tułów. Szczegółowa pisemna opinia biegłych da odpowiedź na pytania, z jakiej odległości zostały oddane strzały i w jakiej pozycji znajdował się Artur K., gdy padły.

Sąd wszczął postępowanie
Mikołaj i jego matka zostali przesłuchani. Po wszystkim chłopiec wrócił do domu, bo Sąd Rodzinny, który zajął się tą sprawą ze względu na młody wiek Mikołaja, nie znalazł podstaw do tego, aby umieścić go w zamkniętym ośrodku. Zlecił tylko nadzór kuratora, który co tydzień ma zdawać relację z tego jak zachowuje się 14-latek. Jego opinia będzie miała również wpływ na ostateczną decyzję sądu.

Wobec chłopca wszczęte zostało postępowanie o zabójstwo ojca. Dostał obrońcę z urzędu i otrzymał pomoc psychologa.

W czerwcu Mikołaj skończy 15 lat. Wówczas mógłby odpowiadać za zabójstwo przed sądem. Ale wciąż jest 14-latkiem, więc w tym przypadku – w świetle ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich – nie można mówić o przestępstwie, a o czynie karalnym. Kara za nie również jest inna niż te, które przewiduje kodeks karny. To środki wychowawcze, z których najpoważniejszym jest umieszczenie w zakładzie poprawczym. Gdyby okazało się, że Mikołaj działał w obronie koniecznej, nie zostanie ukarany.

Choć od dramatycznych wydarzeń minął już tydzień, mieszkańcy Cisnej wciąż nie mogą otrząsnąć się po tragedii: – Szkoda tej kobiety i chłopaka. Jeden Bóg wie, jaki dramat skrywały cztery ściany ich domu… – przyznają.

Dyrekcja Zespołu Szkół w Cisnej, w którym pracuje matka Mikołaja i uczy się chłopiec, zadbała o pomoc psychologiczną dla uczniów. – Były rozmowy z pedagogiem szkolnym i z paniami z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Staramy się nie rozdmuchiwać tego tematu, tylko go bardziej wyciszyć. Nie robimy z niego również tematu tabu. Każdy uczeń, który chce porozmawiać o tym, co się wydarzyło, może zgłosić się do wychowawcy – mówi dyrektor Ludwik Sobol. – Jeżeli chodzi o Mikołaja, to nie zauważyliśmy u niego żadnych śladów przemocy fizycznej, nie mieliśmy również od niego sygnałów, że był bity. Mamy informację, że powodem tego, co się wydarzyło, były akty przemocy w domu. Sądzimy, że chodzi bardziej o przemoc psychiczną.

Katarzyna Szczyrek

11 Responses to "14-latek zastrzelił ojca tyrana"

Leave a Reply

Your email address will not be published.