
TARNOBRZEG. Nie będzie większej dotacji dla Siarki Tarnobrzeg S.A.
– 180 tys. zł i ani złotówki więcej. Na taką kwotę się umawialiśmy i takie wsparcie w tej rundzie może uzyskać Siarka Tarnobrzeg S.A. – tymi słowami prezydent Grzegorz Kiełb uciął wszelkie spekulacje na temat tego, czy miasto przeznaczy większe pieniądze na wsparcie drugoligowego klubu.
– Zależy mi na tym, aby Siarka Tarnobrzeg występowała w drugiej lidze. Jednak wydaje mi się, że niekoniecznie na tym zależy zarządowi spółki – mówi Grzegorz Kiełb. – Na samym początku zapowiedziałem, że klub może liczyć na 600 tys. zł wsparcia w ciągu sezonu. Wówczas prezes spółki poprosił, aby w rundzie wiosennej wypłacić im 420 tys. zł i na tę prośbę przystałem. Rachunek jest prosty. Teraz klub może otrzymać 180 tys. zł i ani złotówki więcej. Przed rundą wiosenną możemy znów usiąść do rozmów o przyszłości klubu – wyjaśnił.
Pomimo że prezydent nie zamierza w tym roku zwiększać dotacji dla Siarki, to światełkiem w tunelu może być jednak nowy sponsor, który miałby wesprzeć klub kwotą aż 300 tys. zł. – Rozmawiałem z jednym z przedsiębiorców, który zadeklarował takie wsparcie. Nie mogę jeszcze ujawnić jego nazwiska – mówił tajemniczo Grzegorz Kiełb.
Prezydent Kiełb zapowiedział także, że miasto myśli o możliwości dokapitalizowania spółki. – Jeżeli zarząd zdecyduje się na wyemitowanie kolejnych akcji, miasto byłoby zainteresowane przejęciem części akcji. Może nie 50 proc., ale na tyle, żeby w jakiś sposób mogło współdecydować, jak klub ma funkcjonować. Część akcjonariuszy jest za, a zarząd może nie do końca jest tym zainteresowany – mówił prezydent.
Rozmowy prezydenta z prezesem Siarki trwają już od jakiegoś czasu. Ponieważ jednak nie przynoszą one zadawalającego obie strony rozwiązania, prezydent zaproponował prezesowi Dziedzicowi, żeby zrezygnował z pełnionej funkcji.
Małgorzata Rokoszewska


