24-latka udusiła swoją matkę

Ze względu na interes społeczny rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami sali nr 218 rzeszowskiego Sądu Okręgowego. Fot. Wit Hadło
Ze względu na interes społeczny rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami sali nr 218 rzeszowskiego Sądu Okręgowego. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, STALOWA WOLA. Najpierw opóźniony konwój, później informacja o wyłączeniu jawności procesu Anny, która zabiła swoją matką nauczycielkę.

Kolejny oprawca, a w właściwie oprawczyni, która miała dokonać makabrycznej zbrodni na własnej rodzinie, stanęła przed sądem. Tym razem to młodziutka Anna B. ze Stalowej Woli, która, według ustaleń śledczych, w ubiegłym roku zamordowała rodzoną matkę. Sprawa z tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego została przeniesiona do Rzeszowa. Powodem miały być powiązania rodzinne. Proces ruszył w środę, ale będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Po wejściu do sali 218, gdzie doprowadzona została 24-letnia Anna B., sędzia prowadząca proces oznajmiła, że z powodu „interesu społecznego” będzie on wyłączony z jawności. To oznacza, że jedyną informacją, jaką opinia publiczna posiądzie na temat całej sprawy, będzie sam wyrok, bez jego uzasadnienia. Ani wyjaśnień oskarżonej, ani zeznań świadków nie poznamy, a do ogłoszenia wyroku jeszcze długa droga.

Sprawa dotyczy makabrycznej zbrodni, jakiej miała dopuścić się Anna, córka Izabeli B., nauczycielki z „czwórki” ze Stalowej Woli. Pod koniec roku szkolnego 2012/13, w noc przed rozdaniem świadectw, w napadzie szału Anka udusiła swoją rodzicielkę. Była 2.45, gdy w komendzie policji pojawiła się 23-letnia dziewczyną i oznajmiła, że zabiła własną matkę.

Policjanci wraz z kobietą udali się do mieszkania przy ul. Poniatowskiego 3, czyli miejsca rzekomej zbrodni. Tam zastali martwą Izabelę B. O świcie ciało zamordowanej zostało przewiezione do prosektorium, a Anka trafiła do policyjnego aresztu. Zaraz na pierwszym przesłuchaniu przyznała się do uduszenia matki, szczegółowo opisując przebieg dramatycznego zajścia. Według relacji osób z otoczenia dziewczyny, nie stroniła ona od alkoholu i używek, a jej kontakty z matką od dłuższego czasu się nie układały.

Kobiety mieszkały same. Po rozwodzie mąż i ojciec dwa lata temu wyprowadził się do innego mieszkania. Anka w trakcie morderstwa była trzeźwa. Za makabryczną zbrodnie grozi jej nawet dożywocie.

Ewelina Nawrot

Leave a Reply

Your email address will not be published.