
KROSNO, JASŁO. Sąd: – Były mąż winny śmierci Haliny G. Wyrok jest nieprawomocny.
Miał wejść do jej domu, zadać jej dwa ciosy, następnie zapakować ją do auta i w nim jeszcze dobić. Ciało – wywieźć i ukryć w nieustalonym miejscu. Tak sześć lat temu wyglądało, zdaniem Sądu Okręgowego w Krośnie, zabójstwo 52-letniej Haliny G., pracownicy oddziału ratunkowego jasielskiego szpitala. Oskarżony o nie Janusz G., były mąż kobiety, usłyszał wyrok 25 lat więzienia. Ciała 52-latki, ani narzędzia zbrodni do dzisiaj nie udało się odnaleźć.
Halina G. „zniknęła” z 5 na 6 sierpnia 2014 r. Jej dom wyglądał tak, jakby tylko na moment z niego wyszła. Została torebka, telefon, włączony telewizor. Ale znaleziono w nim coś jeszcze – jej krew. Śledczy uznali, że została zamordowana, a podejrzenie padło na byłego męża – Janusza G.. Kłócili się o majątek. Już kiedyś ranił ją nożem, za co dostał wyrok w zawieszeniu i zakaz zbliżania się do niej. Przeszukano jego samochód. W nim też znaleziono krew Haliny G.
„Wszedł do domu pokrzywdzonej i tam zadał jej co najmniej jeden cios ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem” – stwierdziła prokuratura, oskarżając mężczyznę o zabójstwo. Janusz G. nigdy nie przyznał się do winy.
A co z ciałem? Policjanci kilkukrotnie przetrząsnęli złomowisko należące do mężczyzny. Ściągnęli z Gdańska georadar do spenetrowania znajdujących się pod nim tuneli i kanałów. Do Jasła przyjechały nawet szkolone do znajdowania ciał psy z Berlina. Wszystko na próżno. Proces Janusza G. ruszył w marcu 2018 r. przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Gdy po kilku miesiącach dobiegał końca, z powodu śmierci ławniczki musiał rozpocząć się od nowa. Prokurator żądał dla Janusza G. dożywocia. On sam uniewinnienia, podobnie jak jego obrońca, który stwierdził w mowach końcowych, że nie została udowodniona śmierć Haliny G., a w jej domu nie znaleziono śladów, które świadczyłyby o tym, że oskarżony w nim był. Niedawno zapadł wyrok, ale z racji zagrożenia koronawirusem, został ogłoszony bez udziału mediów i publiczności. – Sąd uznał Janusza G. za winnego tego, że w dniu 5 sierpnia 2014 roku, działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Haliny G. i nie stosując się do orzeczonego zakazu zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów, wszedł do jej domu i zaatakował ją, zadając co najmniej dwa uderzenia nieustalonym przedmiotem powodujące krwawienie z powstałych ran i obezwładnienie pokrzywdzonej – poinformował sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie, który zasiadał w składzie orzekającym. Następnie – zdaniem sądu – poszedł po swój samochód dostawczy, którym podjechał pod dom kobiety, „umieścił ją w części ładunkowej samochodu i zadał co najmniej jedno uderzenie nieustalonym przedmiotem, skutkujące rozbryzgami krwi z rany”. Obrażenia, jakich doznała Halina G., w opinii sądu doprowadziły do jej śmierci, a jej zwłoki Janusz G. miał wywieźć i ukryć. Prócz orzeczenia kary 25 lat więzienia, sąd zdecydował się również tymczasowo aresztować Janusza G. na 3 miesiące. Przypomnijmy, że w procesie mężczyzna odpowiadał z wolnej stopy. Nie było go na ogłoszeniu wyroku. Jako że ten jest nieprawomocny, może się od niego odwołać.
Katarzyna Szczyrek


