Przełamać kolejną barierę

Dla mnie nie ma żadnego znaczenia kto jest faworytem meczu – mówi Klemen Cebulj. Fot. Maciej Goclon

Dziś (godz. 15) Asseco Resovia zmierzy się z ekipą Grupy Azoty ZAKSA. Zespół trenera Alberto Giulianiego w niedzielę wygrał w Kędzierzynie-Koźlu 3-2, przerywając serię 19 ligowych z rzędu zwycięstw rywala (a licząc Superpuchar Polski
i Ligę Mistrzów, to nawet 27).

Zespół z Rzeszowa w ostatnich latach „wyspecjalizował” się w przerywaniu zwycięskiej passy ekipy z Kędzierzyna-Koźla. W 2018 roku Asseco Resovia zastopowała ZAKSĘ w jej hali przerywając serię 17 wygranych, a rok później, również na wyjeździe, zatrzymała rywali na 18 zwycięstwach. Nieco gorzej natomiast w ostatnich sezonach resoviacy spisują się w pojedynkach z ZAKSĄ na Podpromiu. Po raz ostatni zespół z Rzeszowa w swojej hali pokonał 3-0 kędzierzynian 1.04.2017 roku. Z zawodników, którzy reprezentują teraz barwy obu klubów, wówczas zagrali: Fabian Drzyzga (Asseco Resovia) oraz Paweł Zatorski, Benjamin Toniutti, Kamil Semeniuk i Rafał Buszek (ZAKSA). Od tamtej pory, kolejne trzy mecze na Podpromiu kończyły się wygraną ekipy z Kędzierzyna-Koźla. Tak więc w Rzeszowie na domowe zwycięstwo czekają aż 1404 dni. – W każdym meczu wychodzimy z nastawieniem na zwycięstwo, bez względu z kim gramy, z faworytem czy nie – mówi kapitan Asseco Resovii, Fabian Drzyzga. – Cały czas szukamy tego ja, tej drużyny, a na to potrzeba czasu. Skupiamy się na tym, żeby nasza gra wyglądała coraz lepiej. Na pewno przyjdą jeszcze jakieś dołki, ale ten zespół już ze sobą troszeczkę przeżył. Zmierzamy w dobrym kierunku. Tak jak mówiłem wcześniej, od samego początku, że potrzebujemy czasu na zgranie, na poznanie się w lepszych i gorszych momentach. To wszystko już miało miejsce. Pozytywnie podchodzę do tego, co się na razie dzieje i mam nadzieję, że głowa na ten moment, która nie zna za dużo porażek, gdzieś nas trochę wyżej poniesie, bo zawsze łatwiej jest przyjść na trening i walczyć, jak się wygrywa. Po meczu w Kędzierzynie są same plusy, ale trzeba będzie wszystkich sprowadzać na ziemię, byśmy mocno po niej stąpali. Nie jesteśmy faworytem ani w Pucharze Polski, ani w PlusLidze – stwierdza rozgrywający Asseco Resovii, a Karol Butryn dodaje: – W środę będziemy walczyć o każdy punkt. Może uda nam się zwyciężyć drugi raz. Zgrywamy się ze sobą, treningi przekładają się na naszą dyspozycję i mam nadzieję, że będziemy walczyć w następnych meczach w trzech setach, a nie kolejne już spotkanie w pięciu – mówi atakujący Asseco Resovii, która kontynuuje od ub. czwartku maraton gier. W trakcie dziesięciu dni zespół trenera Alberto Giulianiego rozegra cztery mecze (po jednym z VERVĄ i ZAKSĄ mają już za sobą). Dziś zmierzy się w rewanżu z ekipą z Kędzierzyna-Koźla, a w sobotę w Warszawie. – Teraz większość zespołów gra dużo spotkań i odczuwa zmęczenie. Myślę, że to nie będzie miało większego znaczenia. My też teraz płacimy za przerwę covidową i musimy odrabiać straty w PlusLidze, grając praktycznie mecz za meczem – stwierdza Alberto Giuliani, trener Asseco Resovii, której notowani po ostatnim zwycięstwie w Kędzierzynie-Koźlu poszły znacznie w górę. – Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, kto jest faworytem meczu – mówi Klemen Cebulj, przyjmujący ekipy z Rzeszowa. – Nie lubię w ogóle takich dywagacji i porównań. To jest przecież nasza praca, nasza pasja, czy nawet coś więcej. Wychodząc na boisko dajemy z siebie serce i chcemy wygrać, niezależnie od tego, kto stoi po drugiej stronie siatki. Nie lubię więc przedmeczowych typowań i wskazywania z góry, kto jest faworytem rywalizacji. Każda z drużyn postara się zagrać jak najlepiej i zobaczymy, jak to się skończy. Pokazaliśmy w pierwszym meczu, że jesteśmy w stanie skutecznie rywalizować z ZAKS-ą. To nie jest tak, że przed meczem można już zapisać punkty po stronie rywali i uznać, że nie da się z nimi wygrać. Jeśli zagramy tak jak w Kędzierzynie, na dobrym poziomie, to na pewno będziemy mieli swoje szanse. Ważna jest odpowiednia koncentracja z naszej strony, gra z głową i gotowość do walki. Musimy mieć energię do gry. To nie podlega żadnej dyskusji i nie możemy się nawet zastanawiać, że może być inaczej. Dla wszystkich zespołów to jest ciężki sezon. Trzeba wyjść na boisko i dać z siebie wszystko – mówi Słoweniec.
Kędzierzynianie do Rzeszowa przyjechali podrażnieni po ostatniej porażce. – Wiadomo od początku sezonu, że największą bronią Resovii jest zagrywka – mówi Krzysztof Rejno, środkowy Grupy Azoty ZAKSA. – Na pewno gdzieś spróbujemy ją zneutralizować. Będziemy chcieli wziąć rewanż, a czy będzie, to inny mecz niż ten w niedzielę to zobaczymy. Nie jest to tłumaczenie ale trzeba zauważyć, że my jesteśmy pod ciągłym prądem i ta forma musi falować, ale mam nadzieję, że zepniemy się bardzo mocno i pokażemy na co nas stać na Podpromiu – zapowiada środkowy ekipy z Kędzierzyna-Koźla, którą wczoraj zasilił urodzony w Ropczycach Dominik Depowski. Ten 25-letni przyjmujący ma za sobą grę w Asseco Resovii, a w tym sezonie reprezentował barwy Aluron Virtu CMC Zawiercie. Warto wspomnieć, że w ekipie trenera Nikoli Grabicia są też inni dwaj gracze, którzy byli zawodnikami zespołu z Rzeszowa: amerykański środkowy David Smith i przyjmujący Aleksander Śliwka.

ASSECO RESOVIA
– Grupa Azoty ZAKSA,
środa, godz. 15
(transmisja Polsat Sport).

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.