
Prokuratura Okręgowa w Lublinie zdecydowała o umorzeniu śledztwa w części dotyczącej niedopełnienia obowiązków przez pracowników opieki społecznej i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu. Chodzi o głośną sprawę dziesięciorga dzieci z Izdebek koło Brzozowa, których dramatem trzy lata temu żyła cała Polska. – Prokurator uznał, że ze strony kierownictwa Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej doszło do przewinień dyscyplinarnych i powiadomi o tym właściwe organy celem podjęcia dalszych decyzji – informuje Agnieszka Kępka, rzecznik lubelskiej prokuratury okręgowej.
Sprawą 12-osobowej rodziny z Izdebek pod Brzozowem prawie trzy lata temu żyła cała Polska. Dramatyczna sytuacja dziesięciorga małych dzieci wyszła na jaw po tym, kiedy najstarszy z nich, 12-letni wówczas Daniel, uciekł z domu. Chłopiec zaginął 13 listopada 2018 roku. Po lekcjach poszedł do babci, która mieszka kilkaset metrów dalej po drugiej stronie drogi i ślad po nim zaginął. Przez dwie doby szukało go około tysiąca osób, w tym policjanci, żołnierze, strażacy, ratownicy GOPR i mieszkańcy Izdebek.
Na chłopca przypadkiem trafił grzybiarz, który spacerował po lesie. Daniel siedział skulony w zaroślach pięć kilometrów od domu. Przez cały czas był przy nim pies, który prawdopodobnie ogrzewał go swoim ciałem. To dzięki niemu chłopiec, który w cienkim ubraniu spędził dwie zimne noce poza domem, przetrwał w dość dobrej kondycji. Przemarzniętego i wystraszonego 12-latka śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował do szpitala w Rzeszowie.
Wykorzystywał seksualnie trzy córki
Podczas poszukiwań dziecka dwie policjantki z miejscowej komendy policji, które odwiedziły jego rodzinny dom, trafiły na ślady mogące świadczyć o wykorzystywaniu seksualnym jednej z dziewczynek. Ojciec dzieci, 37-letni wówczas Krzysztof S., trafił do aresztu. Usłyszał zarzut dotyczący doprowadzenia do innych czynności seksualnych małoletnich poniżej 15. roku życia. W toku śledztwa wyszło na jaw, że mężczyzna wykorzystywał seksualnie trzy swoje kilkuletnie córki. Najstarsza z nich miała wtedy zaledwie siedem lat. Krzysztof S. został prawomocnie skazany na 10 lat więzienia. Karę odbywa w systemie terapeutycznym w ośrodku dla sprawców przestępstw na tle seksualnym.
Brak znamion przestępstwa
Małżeństwo S. z dziesięciorgiem dzieci było pod opieką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu. Rodzina korzystała z pomocy asystenta rodziny i pracownika socjalnego. Miała też kuratora sądowego. W domu państwa S. regularnie bywał także dzielnicowy. Wiadomo, że 37-letni Krzysztof S. nadużywał alkoholu i stosował wobec dzieci przemoc, a rodzina objęta była procedurą Niebieskiej Karty.
Prokuratura w Lublinie sprawdzała, czy osoby i instytucje, które opiekowały się rodziną, prawidłowo wywiązywały się ze swoich obowiązków. Śledztwo toczyło się pod kątem niedopełnienia obowiązków i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu. Ten wątek Prokuratura Okręgowa w Lublinie ze względu na brak znamion przestępstwa zdecydowała się umorzyć. – Jednocześnie prokurator uznał, że ze strony kierownictwa Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej doszło do przewinień dyscyplinarnych i powiadomi o tym właściwe organy celem podjęcia dalszych decyzji. Znamion przestępstwa jednak one nie wyczerpują, dlatego zdecydowano o umorzeniu śledztwa w tym zakresie – powiedziała nam Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Drugi wątek śledztwa dotyczy bezpośredniego narażenia dzieci na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez rodziców i babcię dzieci, którzy sprawowali nad nimi opiekę. Chodzi o troje dzieci, najstarszego Daniela i dwoje jego rodzeństwa, które w przeszłości miało uciekać z domu. Ten wątek śledztwa także ze względu na brak znamion przestępstwa został umorzony.
Śledztwo nadal się toczy
W lubelskiej prokuraturze okręgowej nadal toczy się śledztwo z art. 207. kodeksu karnego, które dotyczy znęcania się małżeństwa S. nad swoimi dziećmi. Oboje zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Ich dzieci trafiły pod opiekę sióstr zakonnych, które prowadzą Dom Pomocy Społecznej w Starej Wsi na Podkarpaciu.
Martyna Sokołowska



9 Responses to "Nie przestępstwo, ale przewinienie dyscyplinarne"