300 tysięcy turystów na szlakach

Aktualnie wszystkie szlaki w Bieszczadzkim Parku Narodowym, z wyjątkiem szlaku prowadzącego bezpośrednio na Połoninę Wetlińską, gdzie trwa przebudowa Chatki Puchatka, są otwarte. Fot. T. Demko/Bieszczadzki Park Narodowy/Facebook

 

Wszystko wskazuje na to, że to będzie kolejny rekordowy rok w historii Bieszczadzkiego Parku Narodowego. – W ubiegłym roku odwiedziło nas 700 tysięcy osób i wszystko wskazuje, że w tym roku będzie podobnie – powiedział nam Przemysław Wasiak, zastępca dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego do spraw turystyki.

W tym roku zdecydowanie więcej Polek i Polaków ze względu na pandemię oraz obowiązujące w kraju i za granicą obostrzenia i związane z nimi przepisy wybrało wakacje w Polsce. Bieszczady od kilku lat biją rekordy popularności i nie inaczej było w tym roku. Wakacje w tym zakątku Polski wybrało blisko 310 tys. turystów! Taką frekwencję na szlakach odnotował Bieszczadzki Park Narodowy. To nieco mniej niż w ubiegłym roku w analogicznym czasie. Według wyliczeń pracowników parku, mniej dokładnie o 17 procent, kiedy odnotowano największą w historii parku frekwencję.
– Miesiącem o najwyższej frekwencji był sierpień, kiedy na szlaki weszło 168,4 tysiąca osób, natomiast w lipcu zanotowaliśmy 140,6 tysiąca odwiedzających – informuje Bieszczadzki Park Narodowy.
Natężenie ruchu turystycznego na poszczególnych szlakach było bardzo zróżnicowane. Zwiedzający najczęściej wybierali szlak niebieski z Wołosatego na Tarnicę – na tę trasę zdecydowało się blisko 60 tysięcy osób. Jednego dnia na najwyższym szczycie Bieszczadów stawały nawet cztery tysiące osób. Ludzi było tak dużo, że do najpopularniejszych szczytów tworzyły się kolejki. Dużą popularnością cieszył się również szlak zielony z Przełęczy Wyżniańskiej na Małą Rawkę, na które zdecydowały się ponad 32 tysiące osób, oraz szlak żółty z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską, który wybrało ponad 31 tysięcy turystów.
Jak wynika z informacji przekazanych nam przez wicedyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego Przemysława Wasiaka, miesiące, kiedy ruch na bieszczadzkich szlakach był największy, to maj i czerwiec, lipiec i sierpień zaś jest porównywalny do ubiegłego roku.
Rekordową frekwencję odnotowywano szczególnie w ciepłe, słoneczne wakacyjne weekendy, kiedy w Bieszczady zjeżdżali przede wszystkim turyści z Podkarpacia.
A sezon jeszcze się nie kończy, bowiem sporo turystów w Bieszczady przyjeżdża jesienią, aby podziwiać piękną złotą polską jesień, kiedy bieszczadzkie szlaki mienią się feerią barw. – To prawda, dla nas sezon się nie kończy, bo we wrześniu i w październiku także odnotowujemy wysoką frekwencję. Zresztą sezon w Bieszczadach naturalnie wydłużył się do prawie pół roku, bo zaczyna się już w maju i trwa do października – opowiada Przemysław Wasiak.
Co ciekawe, wysoka frekwencja na bieszczadzkich szlakach nie przełożyła się na liczbę interwencji Bieszczadzkiego GOPR. Jak informują ratownicy, w wakacje pomagali ponad 70 osobom. Akcje dotyczyły zazwyczaj urazów kończyn i zachorowań na szlakach spowodowanych m.in. odwodnieniem.
– Ruch był faktycznie ogromny, ale liczba interwencji jest podobna jak w ubiegłym roku – powiedział nam Krzysztof Szczurek, naczelnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Ratownicy przyznają, że turyści są zdecydowanie lepiej przygotowani do górskich wędrówek niż jeszcze kilka lat temu. Mają lepszy sprzęt i wyposażenie, chętniej korzystają także z nowych technologii, w tym aplikacji „Ratunek”, która w razie konieczności wskazuje lokalizację danej osoby i pomaga szybko i sprawnie do niej dotrzeć.

Martyna Sokołowska

6 Responses to "300 tysięcy turystów na szlakach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.