
Na ławie oskarżonych przemyskiego sądu zasiądzie 36-letni Marek Sz. mieszkaniec pow. przeworskiego, który końcem ubiegłego roku na dworcu PKP w Przeworsku zaatakował 12-centymetrowym nożem swoją o dwa lata starszą żonę. Po ataku mężczyzna uciekł do Rzeszowa, gdzie został zatrzymany przez policję na Moście Zamkowym.
Akt oskarżenia przeciwko Markowi Sz. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu skierowała do sądu w miniony piątek. Na mężczyźnie ciąży zarzut usiłowania zabójstwa żony i grożenie jej zarówno w dniu ataku jak i przed nim. – Obrażenia spowodowały u pokrzywdzonej ciężki uszczerbek na zdrowiu i chorobę realnie zagrażającą życiu. W wyniku tych obrażeń kobieta została trwale oszpecona – mówi Super Nowościom Beata Starzecka, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu.
Atak i spektakularne zatrzymanie
Do dramatu doszło 24 listopada ub.r. po godz. 18 w rejonie stacji PKP na ul. Lubomirskich w Przeworsku. Ranną kobietę zauważyła Straż Ochrony Kolei, która na miejsce wezwała policję. Okazało się, że zaatakował ją mąż, który po tym jak ranił ją nożem, wsiadł do swojego auta i uciekł z miejsca zdarzenia w kierunku Rzeszowa. O tym fakcie zostały zawiadomione patrole policyjne w Rzeszowie. Jeden z nich wypatrzył samochód Marka Sz. Mężczyzna – jak relacjonował nam wówczas nadkom Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji, nie zatrzymywał się do kontroli na sygnały podawane przez policjantów. Do zatrzymania doszło po godz. 21 na Moście Zamkowym. Jeden radiowóz jechał za Markiem Sz., a drugi zajechał mu drogę. Mężczyzna próbował jeszcze odjechać, i w tym momencie jeden z samochodów policyjnych został uszkodzony. Ostatecznie został zatrzymany i przekazany funkcjonariuszom policji z Przeworska. Okazało się, mężczyzna był pijany – badanie alkomatem wykazało u niego 2 promile alkoholu.
Zaatakowana kobieta trafiła prosto na stół operacyjny. Śledczy ustalili, że Marek Sz. zadał jej kilka ciosów 12-centymetrowym nożem. Kobieta usiłowała się bronić. Miała pocięte również oba ramiona, przedramiona, twarz i głowę. Jak dowiedzieliśmy się wówczas nieoficjalnie, przyczyną takiego zachowania Marka Sz. miały być problemy małżeńskie – kobieta chciała się z nim rozwieść. Aktualnie są już po rozwodzie.
Co orzekli biegli?
Marek Sz. został tymczasowo aresztowany, a areszt odbywał się w warunkach szpitalnych, dlatego mężczyzna trafił do Krakowa. – Biegli po przeprowadzonej obserwacji uznali, że oskarżony w chwili czynu miał ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem, czyli miał ograniczoną poczytalność – dodaje prokurator Starzecka. Wykluczyli jednak chorobę psychiczną.
Usiłowanie zabójstwa zagrożone jest taką samą karą jak zabójstwo, dlatego Markowi Sz. grozi kara nie mniejsza niż 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia lub nawet dożywocie. Jednak z uwagi na stwierdzoną przez biegłych ograniczoną poczytalność, sąd może zastosować wobec niego nadzwyczajne złagodzenie kary.
Katarzyna Szczyrek


