4 gole w 10 minut. Co za finisz!

Aleksandyr Kolew (biała koszulka) dokonał w Tychach rzadkiej sztuki - strzelił w ostatnich dwóch minutach dwie bramki! Fot. Paweł Bialic
Aleksandyr Kolew (biała koszulka) dokonał w Tychach rzadkiej sztuki – strzelił w ostatnich dwóch minutach dwie bramki! Fot. Paweł Bialic

NICE I LIGA. Stal Mielec drugi raz w sezonie doprowadziła śląski klub do rozpaczy.

Jeśli ktoś w Tychach miał nadzieję, iż pewna utrzymania Stal zaprezentuje wakacyjną formę, musiał się mocno zdziwić. Mielczanie zachwycili po raz kolejny, robiąc użytek ze swojej najgroźniejszej broni: szybkiego ataku.

Pojedynki beniaminków z Mielca i Tychów zapiszą się w kronikach. Jesienią GKS przegrał, mimo że do 77 minuty prowadził 2-0. W niedzielę nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki, choć wynik znów rozstrzygnął się w końcówce. Tym razem było 2-0 dla biało-niebieskich, w 89 minucie trafił najlepszy snajper „Trójkolorowych” Jakub Świerczok, a 5-tysięczna publika poderwała swoich ulubieńców do walki o punkt. Sprawiłby on, że GKS już teraz zapewniłby sobie ligowe bezpieczeństwo. Lecz Stali w to graj! Zespół specjalizujący się w kontratakach nie mógł nie wykorzystać faktu, iż na połowie przeciwnika powstało mnóstwo wolnego miejsca. Gospodarzy do rozpaczy doprowadził bułgarski napastnik Aleksandyr Kolew. W 90 minucie trafił raz, kilkadziesiąt sekund później poprawił i Stal mogła zatańczyć na środku boiska razem ze swoim charyzmatycznym trenerem. Zbigniew Smółka odmienił drużynę do tego stopnia, że dziennikarze każdy wywiad z nim zaczynają od pytania, w jakim klubie ekstraklasy popracuje w następnym sezonie. – Czy zostanę w Mielcu? Pomidor – odpowiedział ostatnio Smółka wymijająco.

Niedzielny mecz zakończył wyjazdowe tournee Stali, która wraca do domu z podniesionym czołem. Remisy w Puławach i Sosnowcu oraz zwycięstwa w Legnicy i Tychach wystawiają drużynie doskonałe świadectwo. Mielczanie rozbili GKS, mimo że Smółka eksperymentował ze składem. W bramce stanął 18-letni Rafał Strączek, do pomocy wrócił kapitan Mateusz Cholewiak. Długo leczył kontuzję, ale jak wrócił na boisko, znów był motorem napędowym zespołu.

Kto wie, czy największym wygranym sezonu nie zostanie Piotr Marciniec. Defensywny pomocnik Stali otrzymał właśnie powołanie do reprezentacji Polski U-20 na mecz z Węgrami. O miejsce w składzie powalczy z 17 konkurentami, wielu z nich broni barw klubów ekstraklasy.

GKS Tychy 1
STAL Mielec 4
(0-0)
0-1 Sobczak (48.), 0-2 Głowacki (82.), 1-2 Świerczok (89.), 1-3 Kolew (90.), 1-4 Kolew (90+1.)
GKS: Florek – Grzybek, Tanżyna, Boczek, Mańka (73. Szywacz), Gancarczyk (69. Pruchnik), Mączyński, Kowalski (51. Błanik), Grzeszczyk, Radzewicz – Świerczok.
STAL:
Strączek – Sulewski, Kiercz, Milekić, Marciniec, Sobczak (67. Drzazga), Lech, Panajotow (83. Radulj), Cholewiak (74. Głowacki), Getinger – Kolew.
Sędziował:
Piotr Idzik (Poznań). Żółta kartka: Mączyński. Widzów 5024.

tsz

One Response to "4 gole w 10 minut. Co za finisz!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.