4 gole w pięć minut! Żubrowski uratował Stal

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

STAL MIELEC – POLONIA BYTOM. Dreszczowiec przy Solskiego i czwarta z rzędu wygrana biało-niebieskich.

Tak szalonego meczu jeszcze w Mielcu nie oglądaliśmy! Kwadrans przed końcem Stal prowadziła 3-0, ale usnęła i poloniści w 180 sekund wbili trzy gole. Remis utrzymał się przez… dwie minuty, bo kapitalnym uderzeniem popisał się pomocnik gospodarzy, Jakub Żubrowski!

Będący jesienią w doskonałej formie „Żuber” zdecydował się na strzał z 30 metrów. Bramkarz Polonii ani drgnął, ryknęły za to trybuny, bo takiego dreszczowca w Mielcu jeszcze nie było. Klubowy serwis Stali wyszperał, że takim samym wynikiem zakończył się pojedynek w roku 1961. Biało-niebiescy pokonali wówczas wielką Polonię, z legendarnymi Edwardem Szymkowiakiem w bramce i Janem Liberdą w ataku. – Myślałem, że wywieziemy punkt. Na nieszczęście dla nas chłopak ze Stali uwierzył w swoje umiejętności. Wyszła z tego piękna bramka – kręcił głową z niedowierzaniem Bartłomiej Setlak, kapitan beniaminka. To on dał swojej drużynie impuls, wykorzystując karnego i zmniejszając w 75 minucie straty. – Zapłaciliśmy za przespaną pierwszą połowę. Wiedzieliśmy, że Stal najgroźniejsza jest w grze z kontry, a jednak daliśmy się zaskoczyć – żałował Setlak.

Wynik ponad stan
Mielczanie odnieśli czwarte z rzędu zwycięstwo i wiadomo, że bez względu na wynik ostatniego w tym roku meczu z Puszczą Niepołomice (29 listopada), zimę spędzą w fotelu lidera. – Mamy 40 punktów, u siebie jesteśmy niepokonani. To wynik ponad stan, biorąc pod uwagę sytuację finansową klubu – zaznaczał Janusz Białek, trener Stali. – Wiosną podejmiemy wyzwanie, powalczymy o awans. Ale pamiętajcie, że nasi konkurenci mają nawet trzykrotnie większe budżety – zwrócił się do dziennikarzy.

O drzemce, która omal nie zaprzepaściła całego wysiłku, mówił krótko. – Po raz kolejny okazało się, że jak posiadamy inicjatywę, to jesteśmy groźni dla najlepszych, a gdy się zatrzymamy to jest kłopot. Zwycięzców się nie sądzi, ale w tym wypadku na pewno poważnie sobie porozmawiamy w szatni. Zryw Polonii nie był dla mnie zaskoczeniem. Przestrzegałem przed charakterem tej drużyny. Bytomianie są jak ich trener Jacek Trzeciak, który zawsze walczył do końca.

A Trzeciak starannie dobierał słowa, bo widać było, że w środku aż się gotuje. – Strzelamy trzy gole liderowi na jego boisku i przegrywamy. Chyba coś jest nie tak! Mamy ogromne problemy z obroną, popełniamy dziecinne błędy. Nie można punktować, tracąc takie bramki. Przez cały tydzień przygotowujemy się do meczu, pracujemy nad odpowiednią taktyką, a potem wychodzimy na boisko i po dziesięciu minutach plan bierze w łeb – załamywał ręce szkoleniowiec Polonii.

Prokić: – Dziecinada, ale też charakter
Piłkarze Stali mocnym akcentem pożegnali się ze swoimi kibicami. Zdawali sobie jednak sprawę, iż cudem uciekli spod topora. – To, co stało się w drugiej połowie jest nie do zaakceptowania. Lider nie może tak grać. To była jakaś dziecinada – przyznał Andreja Prokić. – Z drugiej strony, w najtrudniejszym momencie pokazaliśmy charakter i choć żałujemy tych trzech straconych bramek, to jednak plusów jest więcej niż minusów – podkreślał Serb, który strzelił swojego ósmego gola i miał niebagatelny udział przy trafieniu na 2-0.

STAL Mielec 4
POLONIA Bytom 3
(3-0)
1-0 Prokić (3.), 2-0 Trznadel (11. – samob.), 3-0 Bierzało (34.), 3-1 Setlak (75. – karny), 3-2 Cisse (77.), 3-3 Kutarba (78.), 4-3 Żubrowski (80.)
STAL
: Libera – Getinger, Zalepa, Bierzało, Duda (79. Bożek), Prejs, Żubrowski, Nowak, Żegleń (59. Papka), Cholewiak – Prokić (86. Marciniec).
POLONIA: Michalak – Trznadel, Broniewicz (69. Pączko), Malec, Radkiewicz (53. Kutarba), Lika (74. Rylukowski), Zalewski, Mróz, Setlak, Cisse – Michalik (46. Cempa).
Sędziował: Sylwester Rasmus (Toruń). Żółte kartki: Cholewiak – Broniewicz. Widzów: 2750.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.