
KROSNO. Sąd uznał, że doszło do nieumyślnego pozbawienia życia pokrzywdzonej przez oskarżonego.
Karę 4 lat pozbawienia wolności wymierzył w środę, 10 września, Sąd Okręgowy w Krośnie Damianowi P. (43 l.) oskarżonemu o to, że 17 grudnia 2012 roku w Sieklówce (powiat jasielski) śmiertelnie postrzelił swoją o rok młodszą konkubinę Magdalenę P.
– Doszło do przypadkowego strzału, jednak oskarżony mimo wszystko dopuścił się wyjątkowo nieostrożnego i lekkomyślnego obchodzenia się z bronią. Naruszył podstawowe zasady bezpiecznego obchodzenia się z bronią – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Janusz Szarek. Zdaniem sądu, wskutek naruszenia tych zasad doszło do nieumyślnego pozbawienia życia pokrzywdzonej przez oskarżonego.
Wg prokuratury, Damian P. tego dnia, znajdując się w stanie nietrzeźwości i działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swej konkubiny, skierował w kierunku jej głowy broń długą, samodziałową, jednostrzałową, z przeładowanym pociskiem myśliwskim, kaliber 16 mm, niezabezpieczoną, po czym z odległości kilkudziesięciu centymetrów oddał strzał w głowę pokrzywdzonej, powodując liczne obrażenia, co doprowadziło do natychmiastowego zgonu kobiety. P. oskarżono też o to, że bez zezwolenia posiadał broń palną i 289 sztuk naboi myśliwskich.
Ofiara miała czaszkę rozłupaną na pół
Damian od ok. 20 lat wyjeżdżał do pracy w Niemczech. Magdę znał od ok. 10 lat. Obydwoje kilka dni przed tragedią przyjechali do Sieklówki z Niemiec, gdzie pracowali. Zatrzymali się w domu mamy Damiana. Chcieli razem z nią spędzić święta. Oskarżony tego dnia porządkował garaż i obejście. Gdy wrócił do domu, jego partnerka przygotowywała kolację. Następnie zabrał z piwnicy załadowaną i niezabezpieczoną broń, wszedł do kuchni i złożył Magdalenie propozycję, aby poszła z nim i wystrzeliła sobie z tej broni, by w ten sposób wystraszyć dziki, które podchodziły pod dom. Pokrzywdzona najpierw się nie odezwała, więc Damian drugi raz zaproponował jej to, wówczas ona odwróciła się do niego i powiedziała: „Jak chcesz, to mnie k…. zastrzel”. I w tym momencie chwyciła lewą ręką za lufę, doszło do wyszarpnięcia tej lufy i do wystrzału.
Prokurator wniósł o uznanie Damiana P. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzenie mu łącznej kary 14 lat pozbawienia wolności. Natomiast obrońca P. wniósł o uniewinnienie oskarżonego.
– Nie można dać wiary wyjaśnieniom oskarżonego, który twierdził, że pokrzywdzona chwyciła za broń, głowę przyłożyła do lufy i pociągnęła za spust – mówi sędzia Szarek. Wg sądu, nie doszło do umyślnego zabójstwa, gdyż oskarżony nie miał motywu. – Pokrzywdzona w dużym stopniu przyczyniła się do zdarzenia. Gdyby za broń nie chwyciła, to wówczas nie doszłoby do tragedii.
Wyrok nie jest prawomocny.
Wioletta Zuzak


