
TARNOBRZEG. Prezydent zapowiedział koniec zadłużania miasta. Budżet dopiął z ledwością, a nadwyżkę przeznaczy na spłatę kredytu.
Ponad 250 mln 700 tys. zł wyniosą w przyszłym roku planowane dochody Tarnobrzega. Wydatki skarbnik miasta zaplanowała natomiast na poziomie ponad 250 mln 200 tys. zł. Nadwyżka nie zostanie, niestety, przeznaczona na inwestycje. Pochłonie ją spłata kredytu.
Zadłużenie Tarnobrzega sięga obecnie już ponad 117 mln 249 tys. zł. To prawie połowa rocznego budżetu miasta. Na sesji budżetowej Rady Miasta, prezydent Grzegorz Kiełb zapowiedział jednak, że od 2017 roku po raz pierwszy Tarnobrzeg ma zmniejszać swoje zadłużenie.
– Nie będziemy więcej zaciągać kredytów – powiedział prezydent Grzegorz Kiełb.
Co w takim razie uda się zrobić w mieście bez pomocy banków?
Na majątkowe wydatki inwestycyjne zarezerwowano w przyszłorocznej kasie miasta ponad 35 milionów zł. Największą z inwestycji będzie przebudowa ulicy Kopernika – koszt ponad 4,2 mln zł, stworzenie Podkarpackiego Systemu Informacji Przestrzennej pochłonie blisko 2,4 mln zł, modernizacja energetyczna budynków użyteczności publicznej i przebudowy w zespołach szkół – prawie 20 mln zł. Ujęto też 1,9 mln zł na podwyższenie kapitału zakładowego Tarnobrzeskich Wodociągów, ponad 858 tys., na remont hali MOSiR oraz 400 tys. na budowę szaletów miejskich. Na budowę obwodnicy zarezerwowano jedynie ok. 96 tys. zł.
Największym obciążeniem dla budżetu będzie tak, jak od lat – oświata. Wydatki na utrzymanie placówek wynoszą ponad 106 mln zł, czyli 42,5 procent budżetu ogółem. Marian Zioło, przewodniczący komisji finansowo-budżetowej, opiniując pozytywnie projekt budżetu zwrócił uwagę na niedoszacowanie działu oświata i wychowanie o 13 mln zł, co oznacza, że prezydent w trakcie roku będzie musiał znaleźć na ten cel brakujące środki.
mrok


