
W miniony weekend w Tallinie odbyły się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. W 55-osobowym składzie reprezentacji Polski nie zabrakło podkarpakackich akenctów, a konkretnie przedstawicieli CWKS Resovii: Wiktorii Miąso (skok wzwyż), Alberta Komańskiego (sztafeta 4×100) oraz ich trenera, a jednocześnie prezesa Podkarpackiego Związku Lekkiej Atletyki, Michała Tittingera.
Jako całość biało-czerwoni zaliczyli niezbyt udany występ, ponieważ udało im się zdobyć jedynie 5 medali (2-1-2). Warto jednak zwrócić uwagę na dobre starty rzeszowskich sportowców. – Start reprezentacji to jeden z najsłabszych występów Polaków w historii imprezy tej rangi. Nasi lekkoatleci zdobyli 5 medali, a np. przed dwoma laty medali było aż 12 – ocenia występ biało-czerwonych trener Michał Tittinger, który dodaje: – Oczywiście można mówić, że 2 – 3 krążki “uciekły” nam przez pechowe kontuzje zawodników, ale i tak reprezentanci Włoch czy Hiszpanii byli tym razem zdecydowanie lepsi. Analizując występ Polaków, należy wspomnieć o Klaudii Wojtunik, która swoją karierę rozpoczynała w Resovii pod okiem trenera Janusza Mazura i tutaj osiągała pierwsze juniorskie sukcesy. Po przenosinach na studia do Łodzi, reprezentuje barwy lokalnego AZS-u, a w Tallinie zdobyła brązowy medal w biegu na 100m przez płotki uzyskując fenomenalny wynik poniżej 13 sekund (12,97 s)! Dzięki temu na płotkarskim podium mogliśmy oglądać dwie Polki, ponieważ bieg ten zwyciężyła Pia Skrzyszowska – kontynuuje Tittinger, który z kolei z uznaniem wypowiada się o występach rzeszowskich lekkoatletów. – Występ Wiktorii uważam za bardzo udany. Przed wyjazdem na zawody zakładaliśmy, że celem nr 1 będzie awans do finału, a także uzyskanie wyniku na poziomie rekordu życiowego. Znając program minutowy mistrzostw, wiedzieliśmy, że eliminacje zostaną rozegrane rano (10.15 czasu estońskiego, 9.15 w Polsce). Tak wczesna godzina startu to oczywiście spory problem, gdyż na co dzień trenujemy w godzinach popołudniowych. Aby przestawić organizm na przedpołudnie, podczas zgrupowania w Spale, poprzedzającego wylot do Tallina, główne treningi odbywaliśmy mniej więcej w godzinie startu. Analizując skoki Wiktorii w eliminacjach, jestem przekonany, że była gotowa do tego wysiłku. Pokonanie wysokości 1,73 i 1,78 m w pierwszych próbach dało awans do finału. Konkurs finałowy był bardzo trudny pod wieloma względami. Przede wszystkim, po tym jak przez pierwsze dni mistrzostw temperatura powietrza oscylowała w okolicach 23 – 24 stopni, w dniu finału upał sięgał 37 stopni! Nie pomagał również czas rozgrywania konkursu, który został zaplanowany na wieczór. Dodatkowo kobiecy skok wzwyż był jedną z najmocniej obsadzonych konkurencji tych mistrzostw, gdyż brały w nim udział 3 zawodniczki, które już niedługo wystąpią w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio (wśród nich Ukrainka Jarosława Mahuczik, to obecnie najlepsza zawodniczka na świecie z rekordem sezonu 2,03 m) Należy wspomnieć również, że Wiktoria spośród uczestniczek finału była najmłodsza. Progresja wysokości (1,75 – 1,80 – 1,85 – 1,89 – 1,92) powodowała, że od samego początku należało być na najwyższych obrotach i w pełnej koncentracji. Jestem bardzo zadowolony z tego występu Wiktorii, gdyż zarówno zajęte 5. miejsce, jak i wyrównanie rekordu życiowego (1,85 m) to zrealizowanie założonych celów. Oczywiście przed mistrzostwami rozmawialiśmy o pobiciu rekordu życiowego, ale tym razem kolejną wysokością po 1,85 było 1,89 m czyli zbyt dużo przy tak trudnych warunkach. Uważam jednak, że pokonanie poprzeczki zawieszonej na 1,88 – 1.90 m to kwestia najbliższego czasu – uważa Michał Tittinger.
Drugi z reprezentantów Resovii, Albert Komański był rezerwowym zawodnikiem w sztafecie i finalnie nie pobiegł, a koledzy z drużyny, po emocjonującym biegu wywalczyli wysokie 4. miejsce. Albert po powrocie z Estonii zabrał się za przygotowania do Młodzieżowych Mistrzostw Polski w Suwałkach, na których wraz z innymi zawodnikami rzeszowskiego klubu wystąpi już za niecałe dwa tygodnie.
Marcin Jachym



2 Responses to "5. miejsce i wyrównana “życiówka” Wiktorii Miąso"