
Katarzyna Łagożny z Sanoka w zaledwie 15 dni pokonała 500 kilometrów! Sanoczanka szła Głównym Szlakiem Beskidzkim z Ustronia do Wołosatego, a wędrówce towarzyszyła zbiórka funduszy na sanockie schronisko dla bezdomnych psów.
Trasa wiodła przez trzy województwa: śląskie, małopolskie i podkarpackie. Dziennie Kasia pokonywała średnio 30 – 40 kilometrów. Szła niezależnie od pogody. Na zrealizowanie celu dała sobie 16 dni, do mety w Wołosatem dotarła dzień wcześniej. – Chciałabym ogromnie podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie na wyprawie. Z taką pozytywną energią i motywacją każdego dnia byłam skazana na sukces! – komentuje sanoczanka. – Za mną masa przepięknych górskich widoków, mnóstwo wspaniałych i pomocnych ludzi na szlaku, setki myśli w głowie, nowe plany oraz cele… Główny Szlak Beskidzki to nie tylko kilometry – dodaje
Kasia kocha przyrodę, po górach chodzi od dziecka. – Pierwsze były rodzinne wycieczki w Bieszczady – wspomina. – Od zawsze lubiłam naturę, a dlaczego góry? Ponieważ czuję, że w jakiś sposób się z nimi utożsamiam. Pozwalają poczuć wolność, dają przestrzeń do podejmowania pewnych analiz, naładowania baterii na nowo. W trakcie wędrówek pozwalają sprawdzić się pod kątem wytrzymałości nie tyle fizycznej, ale psychicznej – wyjaśnia młoda sanoczanka.
Kilometry w nogach dla bezdomniaków
Drugą miłością Kasi są psy. Szybko więc pojawił się pomysł, aby górską wyprawę połączyć z akcją charytatywną na rzecz bezdomnych psiaków. – Sama mam psa, wabi się Czester. Uwielbiam psy, bo to bardzo szczere i oddane zwierzęta. Chciałam jakoś pomóc i przy okazji zachęcić do adopcji bezdomnych czworonogów z sanockiego schroniska, bo każdy z nich zasługuje na dom i miłość – mówi nam Kasia. Fundusze postanowiła zbierać za pomocą portalu zrzutka.pl. Do sieci wrzuciła opis akcji i cel zbiórki. Chciała zebrać tysiąc złotych, ale szybko okazało się, że chętnych do wsparcia bezdomnych psów nie brakuje i założoną kwotę udało się zebrać już po kilku dniach. – Dodało mi to jeszcze większego powera do działania – uśmiecha się Kasia.
Aktualnie na koncie jest już ponad dwa tysiące złotych. – Akcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim, którzy się w nią zaangażowali. To dowód na to, że wspólnie możemy zrobić wiele dobrego, a każda złotówka ma wielką moc – mówi.
Ciągle możesz pomóc
Pieniądze, które uda się zebrać, trafią do podopiecznych Społecznego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Sanoku. Akcja potrwa jeszcze kilka dni, więc jeśli ktoś ma ochotę wesprzeć bezdomne psy, może to zrobić wpłacając dowolną kwotę na portalu zrzutka.pl. Aby odnaleźć akcję w wyszukiwarce należy wpisać frazę “500 kilometrów dla 4 łap”. – Bardzo zachęcam do wsparcia akcji. Okażmy serce czworonogom, nie bądźmy obojętni na ich los – apeluje sanoczanka.
Martyna Sokołowska



One Response to "„500 kilometrów dla 4 łap”"