
RZESZÓW, TRZCINICA. 66-letni Jan C. najpierw zamordował małżonkę nożem, a potem próbował popełnić samobójstwo.
Taki prawomocny już wyrok na mieszkańcu Trzcinicy zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie. 66-letni Jan C. zamordował swoją żonę Wandę, zadając jej jeden śmiertelny cios nożem. Jak tłumaczył w procesie, który toczył się przed krośnieńskim sądem, nie miał już sił opiekować się przykutą do łóżka żoną, bo sam był schorowany.
Rodzinny dramat, który rozegrał się w ubiegłym roku w jednym z domów w niewielkiej Trzcinicy wstrząsnął całą jej społecznością. Na Jana C. – który sam borykał się z częściowym niedowładem po przebytym udarze – spadł obowiązek opieki nad żoną, u której wykryto szereg chorób, w tym neurologicznych. Kobieta z dnia na dzień słabła, w końcu nie mogła nawet wstać z łóżka. Opieka nad żoną okazała się wyjątkowo uciążliwa. Chora wymagała stałej uwagi i pomocy przy każdej czynności. Jan C. nie mógł spać po nocach, musiał być na każde zawołanie. Rodzina kobiety potwierdziła, że 66-latek opiekował się żoną ostatkiem sił, a gdy przyszedł kres jego wytrzymałości chciał się targnąć na własne życie. Planu jednak nie zrealizował, bo kto zająłby się żoną. Postanowił więc, że zabije najpierw ją, a potem siebie.
Kobieta zginęła od jednego ciosu nożem w serce. Mężczyzna próbował potem sam popełnić samobójstwo, ale zadał sobie tylko niegroźne rany. Rankiem zakrwawionych rodziców znalazł syn pary, gdy wszedł do ich pokoju. Jan C. miał powierzchowne rany brzucha i okolic klatki piersiowej. Kobieta nie żyła od kilku godzin.
Proces 66-latka toczył się przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Sąd I instancji uznał Jana C. za winnego zabójstwa żony, jednak biorąc pod uwagę stan psychiczny mężczyzny, okoliczności tej sprawy i skruchę, jaką wykazał, złagodził mu wyrok do 6 lat. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał ten wyrok w mocy.
Katarzyna Szczyrek


