
KROSNO. Sąd uznał, że oskarżony jest winny, ale złagodził karę.
Karę 6 lat pozbawienia wolności wymierzył w poniedziałek, 10 marca, Sąd Okręgowy w Krośnie Marianowi M. (64 l.), który został oskarżony przez prokuraturę o zamordowanie 24-letniego Mateusza Sz. Ponadto sąd orzekł nawiązki po 10 tysięcy złotych dla pokrzywdzonych. Marian M. ma je przekazać matce i siostrze zabitego mężczyzny tytułem zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny.
Do tragicznego zdarzenia doszło 28 października 2012 roku na posesji M. Gdy oskarżony nie chciał wpuścić do swego domu 24-letniego Mateusza Sz., ten wybił szybę w oknie i próbował je otworzyć i wejść do środka. Wówczas M. śmiertelnie ugodził nożem 24-latka.
Prokurator wnioskował o 12 lat pozbawienia wolności dla oskarżonego. – Marian M. z dużą siłą pchnął nożem pokrzywdzonego, zadając ranę o długości 7 cm. Nie ulega wątpliwości, że M. chciał zabić Mateusza Sz. – oznajmiła w swojej mowie końcowej pani prokurator. Z kolei obrońca wnioskował o uniewinnienie Mariana M, argumentując, że oskarżony działał w obronie koniecznej.
Sąd: – Granice obrony koniecznej zostały przekroczone
– Oskarżony wiedział, że Mateusz Sz. do niego przyjdzie, lecz tego nie chciał. Zasłonił więc okna, nie świecił światła, nie włączał telewizora, zjadł kanapkę i położył się do łóżka. M. wiedział, że Sz. ma klucz, więc drzwi zamknął na haczyk. Oskarżony miał prawo bronić miru domowego, jednak w tym przypadku ewidentnie doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Artur Lipiński.
Marian M. utrzymywał, że bał się pokrzywdzonego. Tymczasem zdaniem sądu oskarżony w krytycznym momencie nie działał pod wpływem strachu. – Gdyby M. tak bardzo, jak twierdził, obawiał się Mateusza, to nie spożywałby z nim alkoholu podczas meczu. Marian M. miał prawo się bronić, jednak użyte przez oskarżonego narzędzie było niewspółmierne do zagrożenia – mówił sędzia.
Oskarżony nie wyraził skruchy
Sąd uznał, że Marian M. działał z zamiarem ewentualnym. – Skoro ktoś decyduje się zadać cios w klatkę piersiową, to musi godzić się na skutek w postaci śmierci. Oskarżony zadał śmiertelny cios bez ostrzeżenia, nie uderzył pokrzywdzonego w rękę. Po prostu nie wykonał czynności, która by odstraszyła Mateusza – mówił sędzia Lipiński, zaznaczając przy tym, że oskarżony przez całe postępowanie nie wyraził skruchy, nawet w ostatnim słowie.
Marian M. odpowiadał z wolnej stopy. W poniedziałek z sali sądowej trafił do aresztu. Sąd zdecydował bowiem zastosować środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Jak się dowiadujemy, najbliższa rodzina zamordowanego mężczyzny będzie składać apelację od wyroku. Niewykluczone, że także prokuratura odwoła się od wyroku.
Wioletta Zuzak


