659

Pan Janek pracujący na jednej z podrzeszowskich stacji benzynowych, choć interesuje się polityką, jest nieco zdezorientowany.
– Warchoł – panie, taż to „….” – tu pada niecenzuralne słowo – ale o co chodzi z tym Warchołem?
– Ferenc go wskazał na następcę – odpowiadam.
– Ale to jeszcze mnóstwo czasu – rezolutnie zauważa pan Janek.
– No nie – i kiedy zdradzam tę okrutną prawdę, mężczyzna wybucha szczerym zdziwieniem
– Jak to „…..” zrezygnował ???!!!
No i dalej, że oni wszyscy nas tu wykończą, a on ma 69 lat i pewnie szczepienia nie doczeka, a kontakt z ludźmi ma ciągły i niebezpieczny, bo kierowcy maseczek nie noszą.
A znowu pan Zygmunt, zmieniając olej w moim dwunastoletnim tucsonie, choć i on narzeka na rzeczywistość – „co oni panie z nami robią” – wydaje się lepiej poinformowany aż do momentu, kiedy mówię dwa zdania o dokonaniach ministra Warchoła
– Jak to, panie, ta przecież Ferenc go poparł, a on zawsze chciał jak najlepiej dla miasta. Na co nam przyszło – papieża w dół pociągnęli, teraz Ferenca…

I tak się roztacza nasza niewiedza właściwa tylko naszej własnej życiowej „bańce”, bo nie wynika ona przecież z tego, że zachodnie media słowem się nawet o rezygnacji prezydenta w Rzeszowie nie zająknęły. Cała Polska jak długa i szeroka huczy i gdyba, a lista potencjalnych kandydatów zbliża się powoli do 659.

Dzisiaj na przykład „w samo południe” wpłynęła informacja prasowa od okręgowego oddziału PiS, podpisana przez creme de la creme podkarpackich działaczy Jarosława Kaczyńskiego, czyli panów Władysława Ortyla, Marcina Fijołka i Krzysztofa Sobolewskiego, o konieczności wskazania własnego kandydata w zbliżających się wyborach na prezydenta miasta Rzeszowa. W ocenie okręgowego zarządu ugrupowania nie ulega wątpliwości, że PiS stoi przed ogromną szansą na sukces wyborczy, który umożliwi wdrożenie… w kierunku optymalnego… itd., itp.
Zapewne są takie „bańki”, które odczytały zapowiedź jasno jako zgłoszenie własnego kandydata, jednakowoż ostatnie zdanie nie pozostawia wątpliwości, kto jest „kierownikiem tej szatni”, bowiem stanowisko to „trafiło do władz centralnych ugrupowania.”
Co to oznacza?
Ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że lokalni działacze rozmawiają z Jarosławem Kaczyńskim via media, czyli publicznie, i informują go, że oczekują walki o Rzeszów. Dlaczego publicznie? Żeby nie było najmniejszych wątpliwości, że i oni potrafią wywierać presję, że nie chcą tutaj ludzi Ziobry oraz…, żeby sobie prezes nie myślał.
Posłowi Kaczyńskiemu, zdaje się zatem, odjeżdża peron pełen jego własnych współpracowników, co w kontekście rzeszowskiej zagrywki Warchoła i Ziobry, prężenia muskułów przez Gowina, oznaczać może tylko, że na Nowogrodzkiej trwać musi nerwowe przestawianie pionków na mapie przyniesionej wprost z „ostatniego bunkra”. W strachu przed nadchodzącą odwilżą wydaje się bowiem, że siły PiS-owskich oldboyów mocno są nadwątlone i bezradne.

Tymczasem w Rzeszowie na każdym internetowym rogu czai się potencjalny kandydat, a w Gazecie Wyborczej Mikołaj Chrzan wskazuje, że Duda wygrał tutaj z Trzaskowskim tylko o 659 głosów, wskazując jednocześnie, że „obrona Rzeszowa przed PiS-em jest możliwa. Potrzeba jednak dobrych kandydata lub kandydatki i sensownej koalicji – nastawionej na zwycięstwo, a nie frakcyjne wojenki” i apeluje do liderów opozycji.
Z tą myślą i tym apelem zostawiam Państwa wszystkich na weekend, życząc wszystkim słońca i odwilży nie tylko na Nowogrodzkiej.

Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś

13 Responses to "659"

Leave a Reply

Your email address will not be published.