
Zenon K. otrzyma w ramach zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie
i 33 miesiące spędzone w więzieniu. Fot. Bogdan Myśliwiec
71-letni mieszkaniec Stalowej Woli został prawomocnie skazany za potrójne zabójstwo, którego nie popełnił, a następnie całkowicie oczyszczony z tego zarzutu. W areszcie tymczasowym spędził jednak 2 lata i 9 miesięcy. Wczoraj Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu zdecydował o odszkodowaniu i zadośćuczynieniu za krzywdy, jakich doznał Zenon K. z powodu pozbawienia wolności i niesłusznego skazania.
Zenon K. wnioskował o 16,5 tys. zł odszkodowania (miało ono zwrócić mu wysokość jego dochodu osiąganego ze zbierania złomu i puszek, którymi trudnił się przed zatrzymaniem) oraz o 1,98 mln zł zadośćuczynienia za krzywdę, jaka spotkała go w wyniku niesłusznego aresztowania i skazania. Proces w tej sprawie trwał od maja ubiegłego roku i właśnie zakończył się nieprawomocnym wyrokiem.
33 miesiące za kratami
Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał, że 71-latkowi nie należy się odszkodowanie za utracone dochody i z tego tytułu nie zasądził wobec Zenona K. ani złotówki. W kwestii zadośćuczynienia, decyzją sądu, mieszkaniec Stalowej Woli otrzyma 231 tys. zł czyli. 7 tys. zł. za każdy z 33 miesięcy spędzonych w warunkach aresztu. Sędzia Arkadiusz Hryniszyn w trakcie bardzo obszernego ustnego uzasadniania wyroku najpierw nakreślił, czym są i jaką rolę powinny spełniać odszkodowanie i zadośćuczynienie, a następnie odniósł się do sytuacji Zenona K. podkreślając, że w podobnych sprawach nie można porównywać ich jeden do jednego, nawet jeśli okres spędzony w warunkach aresztu jest taki sam. Sąd, przyznając odszkodowanie i zadośćuczynienie, musi bowiem brać pod uwagę sytuację danej jednostki, jej tryb życia przed zatrzymaniem, role jakie pełniła, funkcjonowanie w społeczeństwie i próbować oszacować niemierzalną krzywdę, jakiej doznała w wyniku niewinnego skazania.
Niczego nie stracił
Sąd uznał, że Zenonowi K. nie należy się odszkodowanie w wysokości 16,5 tys. zł (500 zł miesięcznie) za utracone dochody, gdyż nie był on w stanie udowodnić, że faktycznie taki dochód osiągał. Z dokumentacji MOPS, z którego pomocy korzystał Zenon K. wynika, że jego dochód ze zbieractwa wynosił miesięcznie maksymalnie 100 zł. Co więcej, realną szkodę stanowi różnica pomiędzy stanem majątkowym w chwili opuszczenia zakładu karnego a stanem majątkowym, jaki by istniał, gdyby nie doszło do jego niesłusznego pozbawienia wolności. – Trudno było sądowi przyjąć, że po tych 33 miesiącach pozbawienia wolności, Zenon K. miałby w kieszeni, albo w jakimś stanie majątkowym te 16,5 tys. zł. Gdyż jak sam przyznał, te pieniądze przeznaczał na bieżące potrzeby i tak naprawdę wszystko co zarabiał, konsumował na bieżąco i nie potrafił odłożyć jakichkolwiek oszczędności – uzasadniał sędzia Arkadiusz Hryniszyn.
Ma łagodzić niewymierną krzywdę
Przywołując orzeczenia, które zapadały w sprawach o zadośćuczynienie sędzia tłumaczył, że powinno być ono odpowiednie, czyli naprawiać w miarę możliwości krzywdy wyrządzone przez niesłusznie aresztowanie. – Wysokość zależy natomiast od rozpatrzenia wszystkich okoliczności zadanej krzywdy. Rolą zadośćuczynienia jest natomiast złagodzenie niewymiernej krzywdy poprzez wypłacenie kwoty nie nadmiernej, lecz w sumie do niej odpowiedniej. Ustalenie jej wysokości powinno być dokonane w ramach rozsądnych granic, odpowiadających aktualnym warunkom i sytuacji majątkowej społeczeństwa – mówił sędzia Hryniszyn.
Biorąc powyższe pod uwagę, Sąd Okręgowy uznał, że wysokość zadośćuczynienia, o które wnioskował Zenon K. jest wygórowana w stosunku do okoliczności, negatywnych następstw pozbawienia wolności i jego trwałych skutków, negatywnych przeżyć w sytuacji wnioskodawcy.
Sąd wziął pod uwagę znaczny okres tymczasowego aresztowania. Aż 33 miesiące.
W więzieniu lepsze warunki niż na wolności
– Biorąc jednak pod uwagę tryb życia, jaki prowadził wnioskodawca przed tymczasowym aresztowaniem, nie uzasadnia on wygórowanego żądania – uzasadniał sędzia Hryniszyn. – Wnioskodawca był już wcześniej karany, przebywał w zakładach karnych, a więc izolacja i zakład penitencjarny nie był dla niego szokiem, czymś nowym. W miarę dobrze funkcjonował w tych warunkach. Nie miał stałej pracy, od lat pozostawał na utrzymaniu Skarbu Państwa, bo utrzymywał się z pomocy społecznej. Korzystał z zasiłków okresowych, ciepłych posiłków, występował o świadczenia stałe. Zamieszkiwał w mieszkaniu komunalnym, którego nie opłacał, w którym nie było prądu. Zamieszkiwał z innymi osobami ze środowiska kryminogennego. Nie dbał o swoje zdrowie, nie leczył się mimo tego, że był chory na cukrzycę. Te warunki, w których żył wnioskodawca przed niesłusznym pozbawieniem go wolności, zdaniem sądu, nie tylko nie były lepsze niż te, w których przebywał w zakładzie karnym, a można powiedzieć, że były gorsze. W zakładzie karnym wnioskodawca miał możliwość korzystania z opieki medycznej, pomocy psychologa, miał stałe posiłki, dostęp do prądu, ciepło i nie musiał martwić się o środki na bieżące utrzymanie. W kwestii psychicznej ten pobyt w zakładzie karnym wnioskodawca przeżył bezproblemowo, bez trwałych negatywnych następstw. Miał jedynie krótki epizod depresyjny zaraz po ogłoszeniu wyroku 25 lat pozbawienia wolności. Ale funkcjonowanie w zakładzie karnym i powrót do wolności odbyły się bez żadnych większych problemów.
Żył jak żył, ale zadośćuczynienie mu się należy
Sąd mówił także o tym, że Zenon K. nie utracił kontaktów rodzinnych, nie stracił pozycji społecznej czy zawodowej. Co nie znaczy, że jako niewinnemu człowiekowi, na którym nie ciążą żadne zarzuty, nie należy się żadne zadośćuczynienie, jak chciała prokuratura czy pełnomocnik Skarbu Państwa.
Paweł Wilkutowski, mocodawca Zenona K. przyznał po ogłoszeniu wyroku, że po tym, jak zapozna się z pisemnym uzasadnieniem wyroku, podejmie decyzję czy będzie odwoływał się od wydanego we wtorek wyroku. Podobne stanowisko przedstawiła prokuratura. Podczas ogłoszenie wyroku nie było przedstawiciela Skarbu Państwa. Nie było także Zenona K.



6 Responses to "7 tys. zł za każdy miesiąc spędzony niesłusznie za kratami"