70 proc. lekarzy chce pracować krócej. Czeka nas paraliż służby zdrowia?

Lekarze przyznają, że ich akcja może utrudnić pacjentom dostęp do świadczeń. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Lekarze zapowiadają na jesień protest w postaci wypowiadanie klauzuli opt-out, czyli zgody na pracę w wydłużonym czasie prac.

Lekarze, którzy zdecydują się na udział w proteście, zaczną składać rezygnacje i wypowiadać klauzulę opt-out już teraz, bo w zależności od zapisów w umowie, termin jej wypowiedzenia jest miesięczny albo trzymiesięczny. Tymczasem ograniczenie pracy do jednego miejsca i do przepisowych 48 godzin tygodniowo – to plan na jesienny protest medyków. Przystąpienie do niego w takiej formule zadeklarowało wstępnie aż 69 proc. lekarzy. – Wzywamy do podjęcia podobnych działań także inne zawody medyczne – apelują inicjatorzy akcji, czyli środowiska związkowe i samorządowe lekarzy.

Akcja jest kontynuacją protestu rezydentów, którzy zaczęli ją jesienią 2017 roku od głodówki, a potem przeszli do wypowiadania klauzul opt-out pozwalających pracować ponad normę. Ponieważ tamta akcja nie przyniosła według nich oczekiwanych zmian, lekarze chcą ponownie sięgnąć po tę formę nacisku. – Straciliśmy nadzieję, że rząd bez presji z zewnątrz podejmie działania, by uzdrowić sytuację w ochronie zdrowia – mówią. Do przyłączenia się do akcji zachęcają nie tylko związki zawodowe, czyli OZZL i Porozumienie Rezydentów (PR), lecz także Naczelna Izba Lekarska. Wezwała ona do ograniczenia pracy zarówno swoich członków, jak i przedstawicieli innych zawodów medycznych, m.in. pielęgniarki i położne, fizjoterapeutów, diagnostów i ratowników medycznych.

Lekarze przyznają, że ich akcja może utrudnić pacjentom dostęp do świadczeń. Uznali jednak, że będzie to mniejsze zło niż niemal codzienna praktyka zawieszania oddziałów z powodu braku lekarzy lub braku finansowania. Chodzi im o to, by zmusić rząd do podjęcia się wspólnie ze środowiskiem medycznym, ponadpartyjnej reformy publicznej ochrony zdrowia. – W przypadku kontynuacji obecnej formy zarządzania i organizacji, za kilka lat może nie być czego zmieniać i reformować ostrzegają. – Nie tylko odsetek PKB, przeznaczany przez władze na ochronę zdrowia, ale także wielkość kwoty per capita należą do najniższych w Europie. To powoduje, że tempo wzrostu nakładów, założone w ustawie, jest zbyt wolne i powoduje dalsze zadłużanie się podmiotów leczniczych. Wzrost nakładów zaplanowany na 2 najbliższe lata nie pokryje nawet obecnego zadłużenia. To znaczy, że nawet przez kilka lat nie odczujemy dosłownie żadnej poprawy. Jak się okazuje, zdrowie jest mniej ważne niż wyprawka do szkoły. Ja już 13 lat temu, na spotkaniu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w czasie trwającego w 7 szpitalach Podkarpacia strajku lekarzy, zadałem ówczesnemu premierowi pytanie: co się musi stać, żeby w ochronie zdrowia nastąpiły rzeczywiste, korzystne zmiany? Czy musi ktoś umrzeć? A jeżeli tak, to ile osób? Jedna, pięć czy dziesięć? Pacjenci w kolejkach umierają cicho. Nikt ich nie liczy. A to pytanie jest ciągle aktualne – pisze w ostatnim felietonie Zdzisław Szramik, szef podkarpackich struktur OZZL.

Anna Moraniec

5 Responses to "70 proc. lekarzy chce pracować krócej. Czeka nas paraliż służby zdrowia?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.