
RZESZÓW. To już drugi w mijającym tygodniu alarm bombowy w stolicy Podkarpacia. Wcześniej grożono wysadzeniem siedziby PSL.
W czwartek około godz. 10 pracownicy Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie otrzymali maile, że w budynku podłożona jest bomba. Natychmiast ewakuowano z niego pracowników i interesantów, w sumie ok. 700 osób. Alarm na szczęście okazał się fałszywy podobnie jak ten o bombie w siedzibie PSL przy pl. Ofiar Getta, który zelektryzował Rzeszowian we wtorek. Nadawców obu wiadomości szuka teraz policja, a grozić im może nawet 8 lat więzienia i gigantyczna kara finansowa.
O mailu informującym o bombie rzekomo podłożonej w urzędzie przy ul. Grunwaldzkiej policjanci zostali zaalarmowani niedługo po godz. 10. – Na miejsce zostali wysłani policjanci, pirotechnicy oraz pies szkolony do wykrywania materiałów wybuchowych – mówi Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji.
Budynek ewakuowano, teren wokół niego zabezpieczono, a policjanci rozpoczęli przeszukiwanie kilkuset pomieszczeń. Akcja zakończyła się po godz. 14. W żadnym pomieszczeniu policjanci nie znaleźli niczego niepokojącego.
To już druga tego typu sytuacja w Rzeszowie w mijającym tygodniu. We wtorek mail również z informacją o bombie znalazł się w skrzynce odbiorczej podkarpackiego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Z budynków przy pl. Ofiar Getta ewakuowano w sumie 191 osób – pracowników biura PSL, studentów Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego i pracowników Biura Gospodarki Mieniem Urzędu Miasta w Rzeszowie. Budynek również został dokładnie przeszukany. Alarm okazał się fałszywy.
Policja ustala teraz tożsamość osób, które wysłały niepokojące maile. – W przypadku poprzedniego wydarzenia przyjęliśmy zawiadomienie o przestępstwie i niewykluczone, że prokuratura będzie w tej sprawie prowadziła śledztwo – mówi Adam Szeląg. – W znowelizowanym kodeksie karnym jest artykuł 224 a dotyczący fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu. Artykuł ten mówi, że „Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu
uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Sprawcy fałszywych alarmów muszą się liczyć również z poważnymi konsekwencjami finansowymi. Koszty poniesione przez wszystkie służby oraz same instytucje w których podniesiono alarm sięgają kilkudziesięciu tys. zł.
Katarzyna Szczyrek



