
TARNOBRZEG. Spór zbiorowy w tarnobrzeskim szpitalu.
2 maja około siedmiuset pracowników Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu weszło w spór zbiorowy z dyrekcją lecznicy. Chodzi o podwyżki, których nie było w szpitalu od kilku lat.
Podwyżek domagają się m.in.: personel średni, pracownicy administracji i ratownicy medyczni, których reprezentuje pięć związków zawodowych działających w lecznicy. Do sporu nie przystąpili lekarze.
Czego dokładnie domagają się uczestnicy sporu? W piśmie, które dotarło do dyrekcji szpitala 25 kwietnia br. związkowcy wystosowali trzy postulaty: podwyżkę płacy zasadniczej, wprowadzenie stałej premii oraz przywrócenie funduszu socjalnego.
Co z pacjentami? Szpital funkcjonuje bez zakłóceń, a problemy pracowników lecznicy nie odbijają się na chorych przebywających na oddziałach. Wszystkie zaplanowane zabiegi, operacje, a także przyjmowanie nowych pacjentów na oddziały odbywają się na bieżąco.
Żądania finansowe uczestników sporów to, jak wyliczył dyrektor szpitala Wiktor Stasiak, kwota około 16 mln zł rocznie. Biorąc pod uwagę, że roczny przychód lecznicy to około 60 mln zł, z czego wydatek na pobory dla 850 pracowników placówki wynosi około 70 procent tej kwoty, wręcz niemożliwe wydaje się spełnienie tych postulatów. Realizacja tych żądań doprowadziłaby do zaprzestania działalności szpitala. Zabrakłoby po prostu pieniędzy na leki dla pacjentów, czy bieżące utrzymanie obiektów szpitalnych.
Według wyliczeń związkowców, podwyżka, jaka satysfakcjonowałaby pracowników szpitala biorących udział w sporze, to minimum 800 zł brutto.
Rozmowy dyrekcji szpitala ze związkowcami zaplanowano na najbliższy piątek.
Małgorzata Rokoszewska


