78 tys. zł za bezprawne zwolnienie z Radia Rzeszów

– Chcę wrócić do radia, które za cel stawia sobie obiektywne przedstawianie rzeczywistości, a nie cenzurowanie jej i nie stronnicze selekcjonowanie tematów, gości czy wypowiedzi słuchaczy – mówiła tuż po ogłoszeniu wyroku Grażyna Bochenek.

RZESZÓW. Sąd nakazał przywrócenie do pracy Grażyny Bochenek, którą dyscyplinarnie zwolnił z radia jego prezes – Przemysław Tejkowski. Wyrok jest nieprawomocny.

W środę, 1 lipca, w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zapadł wyrok w procesie ws. dyscyplinarnego zwolnienia Grażyny Bochenek z pracy w Radiu Rzeszów. Dziennikarka domagała się w nim przywrócenia do obowiązków. Tak też się stało. – Przywracam powódkę do pracy w Radio Rzeszów na dotychczasowych warunkach – ogłosiła sędzia Jolanta Olszowy-Rozmus. – Bardzo się cieszę. Przede wszystkim mam poczucie, że ten wyrok jest sprawiedliwy – usłyszeliśmy od Grażyny Bochenek tuż po wyjściu z sali sądowej. – Od samego początku było dla mnie oczywiste, że nie było merytorycznych powodów do zwolnienia mnie z pracy, a celem zwolnienia było zastraszenie mnie, zespołu Radia Rzeszów i pokazanie, że prezes może zrobić wszystko w tej rozgłośni co chce – dodała. Prezes Radia Rzeszów, Przemysław Tejkowski, nie pojawił się w sądzie na ogłoszeniu wyroku.

Uzasadniając wyrok sędzia Olszowy-Rozmus odniosła się w pierwszej kolejności do faktu, że w momencie zwolnienia Grażyny Bochenek z pracy, pełniła ona funkcję przewodniczącej Rady Pracowników. Pracodawca nie może bez zgody rady wypowiedzieć umowy o pracę jej członkowi. A Przemysław Tejkowski zgody na zwolnienie Bochenek nie dostał. – Co oznacza, że do zwolnienia powódki doszło z naruszeniem przepisów ustawy o radzie pracowników, co już zasadniczo przemawiało za uznaniem jej roszczeń za zasadne – podkreśliła sędzia.

Sąd zbadał także zasadność zwolnienia dziennikarki w nadzwyczajnym trybie – dyscyplinarnym. – W rozpoznawanej sprawie pracodawca jako przyczynę wskazał ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych polegające na wykonywaniu czynności pracowniczych w okresie, kiedy powódka przebywała na zwolnieniu lekarskim – mówiła sędzia. Chodziło o 3 wizyty Bochenek w Radio Rzeszów: 18 maja 2019 r. pojawiła się tam, by uzupełnić dane w systemie, 12 maja przyszła, bo chciała przygotować zestawienie wycen, aby móc wskazać, jakie honoraria utraciła (przygotowywała się wtedy do wytoczenia pracodawcy powództwa o mobbing i dyskryminację). Ostatni raz, 24 maja, pojawiła się w radiu, bo chciała dowiedzieć się, czy dostała zgodę na wysłanie swojego reportażu na konkurs. – Pierwsza wizyta powódki była niewątpliwie w ocenie sądu przejawem jej obowiązkowości, sumienności i z pewnością powódka działała w interesie pracodawcy – podkreśliła sędzia. – Nie można jej zachowania potraktować jako ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych. Pozostałe wizyty Bochenek w radio były, zdaniem sądu, „wymuszone okolicznościami”. – Reasumując trudno zatem uznać, że powódka swoim działaniem w sposób ciężki i zawiniony naruszyła podstawowe obowiązki pracownicze, a zastosowany tryb rozwiązania umowy o pracę był, zdaniem sądu, nieprawidłowy i wadliwy – podkreślała sędzia Jolanta Olszowy-Rozmus.

Prócz przywrócenia do obowiązków, sąd zasądził na rzecz dziennikarki kwotę ponad 78 tys. zł tytułem wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy pod warunkiem jej podjęcia. Zapytaliśmy Grażynę Bochenek o to, jak widzi dalszą pracę w radio kierowanym przez Przemysława Tejkowskiego w przypadku, gdy wyrok uprawomocni się i będzie mogła już do pracy powrócić. – Chcę wrócić do radia, które za cel stawia sobie obiektywne przedstawianie rzeczywistości, a nie cenzurowanie jej i nie stronnicze selekcjonowanie tematów, gości czy wypowiedzi słuchaczy – stwierdziła dziennikarka.

Obserwatorem procesu była Helsińska Fundacja Praw Człowieka. – Bardzo się cieszymy, bo jest to kolejny wyrok w sprawie dziennikarza radia publicznego, który przywraca tego dziennikarza do pracy – komentuje Super Nowościom Dominika Bychawska-Siniarska z HFPC. – Ze względu na to, co dzieje i w rozgłośniach regionalnych i na szczeblu krajowym – w „Trójce” i w „Dwójce” jest to bardzo ważny sygnał dla tych dziennikarzy dodający też otuchy, bo oni często mają na szali z jednej strony zasady profesjonalizmu dziennikarskiego, prawo prasowe, a z drugiej strony są poddani olbrzymim naciskom ze strony zarządu. Dlatego tego rodzaju wyroki są bardzo pozytywne i mam nadzieje, że będą dobrze wpływać na dziennikarzy mediów publicznych, którzy jeszcze są ostoją rzetelności.

Przypomnijmy. Problemy w pracy Grażyny Bochenek zaczęły się po tym, gdy 6 września 2018 r. puściła na antenie nieprzychylną prezydentowi wypowiedz słuchacza, który Andrzeja Dudę nazwał „figurantem”. Niedługo po tym została odsunięta od prowadzenia programów na żywo, otrzymała pisemną naganę, a Przemysław Tejkowski powołując się na art. 135 kk, który mówi o publicznym znieważeniu prezydenta RP, zawiadomił prokuraturę. Ta odmówiła wszczęcia śledztwa. W Sądzie Okręgowym w Rzeszowie toczy się drugi proces wytoczony byłemu pracodawcy przez Bochenek o „dyskryminację, mobbing i naruszenie dóbr osobistych”. Kolejna rozprawa została zaplanowana na sierpień.

Katarzyna Szczyrek

19 Responses to "78 tys. zł za bezprawne zwolnienie z Radia Rzeszów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.