
TARNOBRZEG. Zapadł wyrok w sprawie jednego z najstarszych oskarżonych sądzonych przed tarnobrzeskim sądem.
Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zapadł wyrok w sprawie 80-letniego mieszkańca powiatu mieleckiego, który 5 kwietnia br. wtargnął do Urzędu Gminy w Borowej i nożem zaatakował 50-letnią córkę. W ostatnim słowie przed ogłoszeniem wyroku mężczyzna nie okazał skruchy.
Zdarzenia opisane aktem oskarżenia miały miejsce w Borowej 5 kwietnia, ale nie stanowiły jedynego incydentu pomiędzy 50-letnią kobietą i jej 80-letnim ojcem. Konflikt rodzinny trwał między nimi od kilku lat, a głównym przedmiotem sporu był dom rodzinny Antoniego B., który wraz z żoną przepisał na wnuczkę, córkę 50-latki.
Jak ustalono w trakcie postępowania sądowego, decyzja o przekazaniu domu była dobrowolna, ale gdy sytuacja materialna mężczyzny zaczęła się pogarszać, zażądał on od córki zwrotu przepisanej nieruchomości. Z relacji kobiety wynika, że ojciec wyzywał ją i jej groził. Przychodził pod dom, w którym mieszkała, i czekał aż się pojawi, by móc wykrzyczeć jej swoje pretensje i wyzwiska, a w tych, jak wynika z mowy końcowej prokuratora, nie przebierał. – Zabiję cię, zdechniesz, wypruję ci flaki – przypominał słowa oskarżonego prokurator. Siedmiokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy przyszedł do jej pracy i tam się awanturował.
Z nożem do urzędu
Dręczona kobieta, mając dość ciągłego nachodzenia, kierowania pod jej adresem gróźb i wyzywania, o całej sytuacji powiadomiła policję. Sąd Rejonowy w Mielcu, który rozpatrywał sprawę 80-latka, uznał, że kobieta miała realne podstawy do tego, by obawiać się o swoje bezpieczeństwo i skazał mężczyznę za kierowanie gróźb karalnych. Agresywny staruszek usłyszał wyrok więzienia w zawieszeniu. Nie uspokoiło to jednak mężczyzny.
5 kwietnia 80-latek przyszedł do Urzędu Gminy Borowa. Antoni B. kroki skierował od razu do pokoju, w którym pracowała córka. Przywitał ją wyzwiskami. Miał wówczas także krzyknąć, że “teraz to się poleje krew, zabiję cię s…”. Pracownicy urzędu, widząc, że mężczyzna nie żartuje, pospieszyli na pomoc koleżance. Uspokoili agresywnego gościa i namówili do wyjścia z budynku.
Mężczyzna za jakiś czas wrócił. Tym razem miał już przy sobie nóż masarski. Po wejściu do budynku chwycił go i krzycząc, że “wypruje córce flaki”, zaczął wymachiwać nim w kierunku przerażonej kobiety. 50-latka chwyciła krzesło i zasłaniała się nim przed ciosami. Biegły policjant, który opisywał uszkodzenia krzesła, doliczył się na nim aż 11 cięć nożem.
W desperacji pociął się po brzuchu
Życie kobiecie uratowali koledzy z pracy. Z pomocą dwóch pracowników urzędu napastnika udało się uspokoić. Mężczyzna zdążył jednak jeszcze pociąć się po brzuchu trzymanym przez siebie nożem, aby zademonstrować, do czego jest zdolny. Z miejsca zdarzenia zabrali go wezwani na miejsce policjanci. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty usiłowania zabójstwa, naruszenia czynności ciała i kierowanie gróźb karalnych.
Nie chciał jej zabić
Obrońca mężczyzny próbując tłumaczyć 80-latka przed sądem, mówił, że konflikt rodzinny dotyczył tego, iż córka nie chciała w domu, który ofiarował jej wnuczce, zameldować jednego z jego synów, a brata kobiety.
– Oskarżonemu chodziło o śmiertelnie chorego syna. Martwił się, że jeśli on odejdzie, syn wyląduje na bruku. Drugiemu z synów pomógł zbudować dom, wnuczce ze strony córki przekazał dom rodzinny, nie zabezpieczył tylko tego drugiego syna – mówił obrońca. – Jego zachowanie w chwili ataku tłumaczyłbym właśnie desperacją oraz stanem zdrowia umierającego syna i stanem psychicznym samego oskarżonego, który jest już starym, schorowanym człowiekiem i nieco ostrzej widzi rzeczywistość.
4 lata więzienia
Prokurator zażądał dla oskarżonego 10 lat pozbawienia wolności, obrońca wnosił o uniewinnienie i zwolnienie z aresztu. Córka przyznała, że wybaczyła ojcu, bo jest katoliczką i chce, by sąd wydał sprawiedliwy wyrok. – Ja bym chciała tylko żyć, spokojnie żyć – powiedziała 50-latka.
Oskarżony, zanim usłyszał wyrok, wykrzyczał, że córka się na nim mści, że zdarła z brata ostatnią skórę i “że Bóg jest sprawiedliwy i wymierzy jej karę”. Przywołany do porządku przez sąd, by wypowiadał się, co do swojej przyszłości, a nie córki, stwierdził natomiast: – Ja nic nie zrobiłem, ja mogę dostać dożywocie. Jestem coraz chorszy i wiele mi już nie zostało. Sąd wymierzył seniorowi karę 4 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny
Małgorzata Rokoszewska



One Response to "80-latek oskarżony o usiłowanie zabójstwa córki usłyszał wyrok"