Pocisk wpadł do kuchni i omal nie zabił kobiety

Przestrzelona szyba. Fot. Paweł Bialic
Przestrzelona szyba. Fot. Paweł Bialic

MARKUSZOWA (GM. WIŚNIOWA). Dosłownie centymetry dzieliły mieszkankę Markuszowej od śmierci.

Ten dzień mieszkanka niewielkiej Markuszowej zapamięta do końca życia. Gdy robiła wieczorem kolację w kuchni, kula wystrzelona ze sztucera austriackiego myśliwego przeleciała przez szybę, obok szyi kobiety i z potężnym hukiem zatrzymała się na ścianie wyłożonej kafelkami. – Mnie się wciąż ręce trzęsą, a do kuchni boję się wchodzić – przyznaje.

Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 19. – Przygotowywałam kolację i na całe szczęście nikogo innego nie było wówczas w kuchni, bo zwykle z rodziną o tej godziny siedzimy tam wszyscy razem – opowiada kobieta.

Nagle usłyszała potężny huk. Stała wtedy przy lodówce, bokiem do okna. – W pierwszej chwili pomyślałam, że coś się stało z lodówką i że to ona wydała taki głośny dźwięk, że coś tam w niej strzeliło. Obróciłam jednak głowę i zobaczyłam rozsypane kafelki w kuchni, dziurę w ścianie i szybie. Znalazłam także kulę – relacjonuje pani Agata. Kula leciała, jak się dowiedzieliśmy, na wysokości około 160 cm, a więc w okolicach karku mieszkanki Markuszowej.

Kłopoty z myśliwymi
Okazało się, że austriacki myśliwy polował w pobliskich lasach. Asystował mu podprowadzający – myśliwy z jednego z kół łowieckich w powiecie strzyżowskim. Austriak polował na jelenie. – To by się wszystko zgadzało, bo rzeczywiście w tej okolicy jest dużo jeleni – mówi kobieta, w której dom trafiła kula. Kłopot w tym, że mężczyzna strzelał w terenie, gdzie jest dużo domów, a nawet nie ma lasu.

– Tam chodzą codziennie dzieci, jeżdżą kierowcy samochodami, mamy domy. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało – mówi pani Bronisława, sąsiadka kobiety, w której dom trafił myśliwy. – Ja codziennie siedzę w kuchni przy stoliku, tuż obok okna, gdzie wleciał ten pocisk i czytam gazetę. Aż nie chce myśleć, co by się stało, gdybym wtedy w tym miejscu siedziała – dopowiada pani Danuta, mama pani Agaty.

Przypadkowo spotkani mieszkańcy Markuszowej wypowiadają się w bardziej dosadny sposób: – Panie, z myśliwymi u nas jest od dawna kłopot. Zamiast tych jeleni to się powinno tych skur… odstrzelić. Przecież mało brakowało, a ta kobieta zostałaby zastrzelona we własnym domu – mówią zgodnie.

Austriak usłyszał zarzuty
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że mogły paść dwa strzały, tyle że oficjalnie policjanci zabezpieczyli jedna kulę i w dom trafił także jeden pocisk. Na miejscu pojawiła się grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Policjanci sporządzili oględziny, dokumentację fotograficzną, zabezpieczyli ślady oraz znaleziony pocisk. – Obecnie trwają jeszcze czynności, które prowadzą policjanci i nadal ustalamy okoliczności tego zdarzenia – mówiła nam we wtorek Dorota Roman, szefowa Prokuratury Rejonowej w Strzyżowie.

Austriackiego myśliwego zatrzymali policjanci w Rzeszowie jeszcze w niedzielę. Podprowadzający, mieszkaniec powiatu strzyżowskiego, także został zatrzymany. Obcokrajowca udało się przesłuchać w poniedziałek. – Został mu postawiony zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna przyznał się do winy. Jeśli chodzi o drugiego myśliwego, to tak jak powiedziałam wcześniej, trwają intensywne czynności wykonywane przez policjantów i być może po ich zakończeniu mężczyzna także usłyszy zarzuty – tłumaczy prokurator Dorota Roman.

Austriakowi grożą trzy lata więzienia. Prokuratura nie zdecydowała się na zastosowanie jakichkolwiek środków zapobiegawczych wobec niego. We wtorek myśliwy przebywał jeszcze w Polsce.

Grzegorz Anton

10 Responses to "Pocisk wpadł do kuchni i omal nie zabił kobiety"

Leave a Reply

Your email address will not be published.