
MARKUSZOWA (GM. WIŚNIOWA). Dosłownie centymetry dzieliły mieszkankę Markuszowej od śmierci.
Ten dzień mieszkanka niewielkiej Markuszowej zapamięta do końca życia. Gdy robiła wieczorem kolację w kuchni, kula wystrzelona ze sztucera austriackiego myśliwego przeleciała przez szybę, obok szyi kobiety i z potężnym hukiem zatrzymała się na ścianie wyłożonej kafelkami. – Mnie się wciąż ręce trzęsą, a do kuchni boję się wchodzić – przyznaje.
Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 19. – Przygotowywałam kolację i na całe szczęście nikogo innego nie było wówczas w kuchni, bo zwykle z rodziną o tej godziny siedzimy tam wszyscy razem – opowiada kobieta.
Nagle usłyszała potężny huk. Stała wtedy przy lodówce, bokiem do okna. – W pierwszej chwili pomyślałam, że coś się stało z lodówką i że to ona wydała taki głośny dźwięk, że coś tam w niej strzeliło. Obróciłam jednak głowę i zobaczyłam rozsypane kafelki w kuchni, dziurę w ścianie i szybie. Znalazłam także kulę – relacjonuje pani Agata. Kula leciała, jak się dowiedzieliśmy, na wysokości około 160 cm, a więc w okolicach karku mieszkanki Markuszowej.
Kłopoty z myśliwymi
Okazało się, że austriacki myśliwy polował w pobliskich lasach. Asystował mu podprowadzający – myśliwy z jednego z kół łowieckich w powiecie strzyżowskim. Austriak polował na jelenie. – To by się wszystko zgadzało, bo rzeczywiście w tej okolicy jest dużo jeleni – mówi kobieta, w której dom trafiła kula. Kłopot w tym, że mężczyzna strzelał w terenie, gdzie jest dużo domów, a nawet nie ma lasu.
– Tam chodzą codziennie dzieci, jeżdżą kierowcy samochodami, mamy domy. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało – mówi pani Bronisława, sąsiadka kobiety, w której dom trafił myśliwy. – Ja codziennie siedzę w kuchni przy stoliku, tuż obok okna, gdzie wleciał ten pocisk i czytam gazetę. Aż nie chce myśleć, co by się stało, gdybym wtedy w tym miejscu siedziała – dopowiada pani Danuta, mama pani Agaty.
Przypadkowo spotkani mieszkańcy Markuszowej wypowiadają się w bardziej dosadny sposób: – Panie, z myśliwymi u nas jest od dawna kłopot. Zamiast tych jeleni to się powinno tych skur… odstrzelić. Przecież mało brakowało, a ta kobieta zostałaby zastrzelona we własnym domu – mówią zgodnie.
Austriak usłyszał zarzuty
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że mogły paść dwa strzały, tyle że oficjalnie policjanci zabezpieczyli jedna kulę i w dom trafił także jeden pocisk. Na miejscu pojawiła się grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Policjanci sporządzili oględziny, dokumentację fotograficzną, zabezpieczyli ślady oraz znaleziony pocisk. – Obecnie trwają jeszcze czynności, które prowadzą policjanci i nadal ustalamy okoliczności tego zdarzenia – mówiła nam we wtorek Dorota Roman, szefowa Prokuratury Rejonowej w Strzyżowie.
Austriackiego myśliwego zatrzymali policjanci w Rzeszowie jeszcze w niedzielę. Podprowadzający, mieszkaniec powiatu strzyżowskiego, także został zatrzymany. Obcokrajowca udało się przesłuchać w poniedziałek. – Został mu postawiony zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna przyznał się do winy. Jeśli chodzi o drugiego myśliwego, to tak jak powiedziałam wcześniej, trwają intensywne czynności wykonywane przez policjantów i być może po ich zakończeniu mężczyzna także usłyszy zarzuty – tłumaczy prokurator Dorota Roman.
Austriakowi grożą trzy lata więzienia. Prokuratura nie zdecydowała się na zastosowanie jakichkolwiek środków zapobiegawczych wobec niego. We wtorek myśliwy przebywał jeszcze w Polsce.
Grzegorz Anton



10 Responses to "Pocisk wpadł do kuchni i omal nie zabił kobiety"