
NIENADÓWKA. Sprawa wykupu ziemi pod S19 wciąż nie rozwiązana.
Wciąż nie udało się rozwiązać sporu wokół odszkodowań za nieruchomości przeznaczone pod budowę S19 na terenie Nienadówki. Kolejne pisma, petycje, rozmowy z urzędnikami i protesty nie dają skutku.
Już dwukrotnie niezadowoleni mieszkańcy Nienadówki blokowali ruch na krajowej „dziewiętnastce”. W protestach za każdym razem brało udział ponad 100 osób. Rozmawiali z wojewodą podkarpacką, przedstawicielami rzeszowskiego oddziału GDDKiA, parlamentarzystami. Ich protest odbija się echem w Warszawie, ciągle jednak bez skutku.
Protest i petycje są wynikiem braku porozumienia ws. odszkodowań za grunty i budynki, jakie mają być zabrane pod budowę drogi ekspresowej S19. Chodzi o budowę odcinka S19 ze Stobiernej do Sokołowa Małopolskiego. Budowa ruszy wiosną lub latem 2015 roku. Mieszkańcy, którzy mają zostać wywłaszczeni, pogodzili się z tym faktem i chcą oddać swoje nieruchomości. Mają tylko jedno oczekiwani: chcą dostać pieniądze z odszkodowania teraz, by mogli w spokoju zbudować lub kupić domy, zanim będą musieli opuścić obecne.
Według odpowiedzi, jakie otrzymali, jedyną podstawa prawną do wypłaty odszkodowań jest specustawa drogowa. Procedury w niej przewidziane mówią, że odszkodowania będą wypłacane dopiero po uprawomocnieniu się ZRID-u, czyli Zezwolenia na Realizacje Inwestycji Drogowej. Oznacza to, że mieszkańcy dostaną pieniądze miesiąc przed opuszczeniem swoich domów.
Wojewoda podkarpacka, Małgorzata Chomycz-Śmigielska, przedstawiła osobiście wicepremier Elżbiecie Bieńkowskiej sytuację właścicieli nieruchomości położonych w Nienadówce. Wicepremier Bieńkowska zadeklarowała, że Ministerstwo Rozwoju i Infrastruktury przeanalizuje wszelkie aspekty sprawy i przekaże do wojewody oficjalne stanowisko.
W tej chwili mieszkańcy Nienadówki wciąż czekają na rozwój sprawy. Zapowiedzieli, że zawieszają protesty do połowy sierpnia, kiedy to po raz kolejny chcą spotkać się z wojewodą.
Artur Getler


