
JASŁO. Zaginięcie Haliny G., pielęgniarki z Jasła, stało się największą zagadka kryminalną na Podkarpaciu.
Wciąż nie wiadomo, co się stało z Haliną G. W jej poszukiwania zaangażowanych jest mnóstwo policjantów, ale od 6 sierpnia jasielska pielęgniarka uważana jest wciąż za zaginioną. Policjanci sprawdzili dosłownie centymetr po centymetrze złomowisko przy ul. Floriańskiej w Jaśle, którego właścicielem jest aresztowany Janusz G. – były mąż kobiety. Policjanci przenieśli się teraz na oddaloną od złomowiska kilkadziesiąt metrów dalej ul. Kwiatową. Szukali narzędzia zbrodni.
Dlaczego ul. Kwiatowa? Bo na jednym z budynków zamontowana jest kamera, która nagrała Janusza G. tuż po zaginięciu pielęgniarki, jak idzie właśnie tą ulicą. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że mężczyzna został nagrany z pakunkiem w ręku – prawdopodobnie siatką. Następnie mężczyzna wracał tą sama trasą, ale już bez siatki. Policjanci podejrzewają, że mógł wyrzucić narzędzie zbrodni. We wtorek rozpytywali mieszkańców ul. Floriańskiej, których posesje sąsiadują z terenami, do których można dojść od ul. Kwiatowej, czy na ich posesjach nie było jakichś obcych przedmiotów, a mówiąc dokładniej, np. siekiery, tasaka, noża czy młotka. We wtorek i środę została skoszona przy Kwiatowej część traw, a w środę policjanci mieli korzystać z pomocy wykrywacza metali. To bardzo trudne miejsce do poszukiwań, bo to teren podmokły i zarośnięty bardzo wysoką i gęsta roślinnością.
Przebieg całego zdarzenia
Co wiadomo o tym tajemniczym zaginięciu? Pielęgniarka nie przyszła na dyżur w jasielskim szpitalu, który miała mieć w środę, 6 sierpnia. Jest sumienna i nigdy jej się nie zdarzyło nie przyjść do pracy. Wcześniej, czyli 5 sierpnia, do domu kobiety wrócił z imprezy jej dorosły syn. Matki nie było i poszedł spać. Rano, gdy się obudził, także jej nie było, za to znalazł dużo śladów krwi. Zgłosił ten fakt na policję. Nie było śladów włamania. Z domu zginęła zaledwie jedna rzecz, a mianowicie dywan – śledczy uważają, że dywan posłużył do zawinięcia żywej lub martwej kobiety i wyniesienia jej z domu do samochodu.
O własnych siłach nie wyszła z domu
Funkcjonariusze zatrzymali natychmiast Janusza G., byłego męża kobiety. Pasował idealnie – ma sądowy zakaz zbliżania się do Haliny G. Zranił ją nożem, za co został skazany na karę pozbawienia wolności, ale w zawieszeniu. Mężczyzna ma kłopoty majątkowe związane z Haliną G. Niedaleko złomowiska przy ul. Floriańskiej, które prowadzi i gdzie mieszka, policjanci znaleźli jego samochód, a w nim plamy krwi.
– Mężczyzna usłyszał zarzut dotyczący uwięzienia byłej żony ze szczególnym udręczeniem i naruszenie miru domowego. Trafił na miesiąc do aresztu tymczasowego, ale z pewnością ten czas zostanie przedłużony – mówi Kazimierz Łaba, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej w Jaśle. – Zarzut ten jednak może się zmienić w każdej chwili na zarzut zabójstwa. Trzeba jednak poczekać na wyniki badań zabezpieczonych materiałów i na opinie ekspertów z krakowskiego instytutu ekspertyz. Wyniki powinny być gotowe za miesiąc. No chyba, że wcześniej policjanci znajdą ciało kobiety. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, a od czasu kiedy trafił do aresztu, nie był już przesłuchiwany – dodaje.
Policjanci co prawda się do tego oficjalnie nie przyznają, ale nieoficjalnie od kilku dni szukają zwłok kobiety, a nie żywej osoby. Od funkcjonariuszy słyszymy, że to niemożliwe, żeby po tym, co zobaczyli w domu u Haliny G., wyszła z niego o własnych siłach.
Mundurowi szukali w różnych miejscach, m.in. w Krajowicach, czyli niedaleko domu zaginionej. Ale przede wszystkim skupili uwagę na wspomnianym wcześniej złomowisku, na który sprowadzili nawet koparkę, a od początku tygodnia interesowały ich tereny znajdujące się przy ul. Kwiatowej.
Grzegorz Anton


