Zawsze uważałam, że Straż Miejska nie jest potrzebna i kibicowałam tym miastom, w których mieszkańcy postulowali jej likwidację. Większość znajomych, którzy mieli ze strażnikami styczność, mówiła, że to służby, które bardziej niż pomaganiu mieszkańcom miasta, zajmują się ich karaniem.
W ten weekend miałam okazję sama się przekonać, że straży nie ma wtedy, kiedy jest potrzeba. Zadzwoniłam w ważnej sprawie. Na tyle ważnej, że powinna się tym zająć straż, ale na tyle błahej, że wolałam w to nie angażować policji, która przecież i tak ma sporo na głowie. Co usłyszałam? Żebym zadzwoniła „gdzieś indziej”, bo mają tylko jeden patrol i wysłali go właśnie na interwencję, a reszta strażników pilnuje wyborów. Kiedy zaczęłam dopytywać, czy w tej sprawie mam dzwonić na policję, pan w słuchawce powtórzył „Proszę zadzwonić gdzieś indziej”. Gdzie indziej? Skoro takimi mniejszymi sprawami ma się i tak zajmować policja, to po co nam jest straż miejska? Do pilnowania wyborów? Czy do dawania mandatów kierowcom parkującym w miejscach niedozwolonych? Równie dobrze, tym też może się zająć policja, zwłaszcza jak dostanie środki, za które utrzymywana jest straż.
Redaktor Blanka Szlachcińska



18 Responses to "Po co nam Straż Miejska?"