W derbach nie ma kolegów

W ostatnich derbach rozegranych 8 maja, Kamil Kościelny (z prawej) strzelił gola dla Stali Mielec. Po sezonie obrońca przeszedł do Siarki. Fot. Paweł Bialic
W ostatnich derbach rozegranych 8 maja, Kamil Kościelny (z prawej) strzelił gola dla Stali Mielec. Po sezonie obrońca przeszedł do Siarki. Fot. Paweł Bialic

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Niepokonana od ośmiu kolejek „Stalówka” zagra na drugim krańcu Polski.

– Koledzy? Nie w takich meczach! – podkreśla skrzydłowy Stali Mielec, Mateusz Cholewiak przed derbowym starciem z Siarką. W zespole z Tarnobrzega nie brakuje osób związanych z mieleckim klubem.

Pierwsze skojarzenie dotyczy oczywiście trenera. Włodzimierz Gąsior to ikona Stali – doskonały ongiś zawodnik, a potem szkoleniowiec, który wychował w Mielcu kilka pokoleń piłkarzy. Gąsior do sobotniego pojedynku podchodzi ze spokojem, jaki cechuje osoby w jego wieku, ale dla zawodników to nie jest mecz, jak każdy inny. Mariusz Korzępa, Kamil Kościelny i Maciej Domański żegnali się ze Stalą w okolicznościach dalekich od sielanki i wyjdą ze skóry, by udowodnić, iż tamtejsi trenerzy się pomylili. Siarkowcy byli do niedawna rewelacją rundy, lecz trzy dotkliwe porażki wyjazdowe wypchnęły ich poza czołową trójkę. Gospodarze derbów mają już 7 punktów mniej od lidera z Mielca, co niczego jeszcze nie przesądza. Siarka na własnym boisku jest bowiem groźna dla najlepszych, a Stal ostatnio nie zachwyciła, szczęśliwie remisując z Radomiakiem.

– Na naszą postawę wpłynęło zejście z boiska Sebastiana Łętochy – przypomina Janusz Białek, trener biało-niebieskich. W derbach najlepszy strzelec Stali jednak wystąpi. – Zasłabnięcie Sebastiana to był incydent. Zdarza mu się to od czasu do czasu, ale lekarze nie zabraniają mu wysiłku fizycznego – dodaje Białek. – Na derby nikogo nie trzeba mobilizować. Na takie mecze się czeka, a fakt, że w Tarnobrzegu istnieje mielecka kolonia, dodaje pojedynkowi pikanterii.

W najdalszą podróż wybrali się już w piątek piłkarze Stali Stalowa Wola. Do pokonania mają 750 kilometrów. – Mamy miłe wspomnienia ze Stargardu Szczecińskiego i nie mielibyśmy nic przeciwko, żeby powtórzyła się historia sprzed roku, gdy wygraliśmy 3-1 – mówi Mariusz Szymański, prezes Stali. Zielono-czarni mają się też za co rewanżować Błękitnym. W czerwcu przegrali u siebie 0-2, tracąc szansę na awans do I ligi. Błękitni w poprzednim sezonie byli na ustach kibiców w całym kraju, docierając do półfinału Pucharu Polski. Kilka miesięcy później ta sama drużyna znajduje się na dnie II-ligowej tabeli.

– Czy jestem tym zaskoczony? Bardzo. Ale wie pan, bałem się, że to my będziemy na ich miejscu – uśmiecha się Szymański. Stalowcy są niepokonani od ośmiu kolejek i mają chrapkę na dołączenie do ścisłej czołówki. Od trzeciej lokaty dzielą ich tylko 3 punkty. – Nasz zespół stać na dużo lepszą i bardziej skuteczną grę. Obyśmy się o tym przekonali już w Stargardzie – podkreśla prezes „hutników”, którzy na Zachodnim Pomorzu będą musieli sobie radzić bez kontuzjowanego napastnika, Przemysława Oziębały.

SIARKA – STAL M.
Sobota, godz. 12

BŁĘKITNI – STAL SW
Sobota, godz. 15

Tomasz Szleliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.