Policjanci brali łapówki od agencji towarzyskich?

Młodszy inspektor Daniel Ś. (z lewej) trafił na trzy miesiące do aresztu śledczego. Po prawej stronie inspektor Krzysztof B., decyzją sądu został wypuszczony na wolność. Fot. Archiwum
Młodszy inspektor Daniel Ś. (z lewej) trafił na trzy miesiące do aresztu śledczego. Po prawej stronie inspektor Krzysztof B., decyzją sądu został wypuszczony na wolność. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Korupcyjna afera w podkarpackiej policji. Będą kolejne zatrzymania policjantów rzeszowskiego Centralnego Biura Śledczego Policji?

We wtorek do aresztu śledczego trafili Daniel Ś., z-ca naczelnika rzeszowskiego zarządu CBŚP w Rzeszowie, oraz Jewgienij R. i Aleksiej R. Ku zaskoczeniu krakowskiej prokuratury, która twierdziła, że oskarżony w tej sprawie szef rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. może mataczyć i powinien trafić za kraty sąd uznał, że będzie odpowiadał na wolności, bo nie zachodzi obawa matactwa. Na cały zarząd rzeszowskiego CBŚP padł blady strach. – Ta sprawa jest rozwojowa i nie wykluczamy kolejny zatrzymań – mówi tajemniczo Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

W poniedziałek krakowska prokuratura poinformowała, że naczelnik rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Jego zastępca Daniel Ś. usłyszał zarzuty związane z przyjmowaniem korzyści majątkowej oraz związane z pomocnictwem innym osobom w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz w pomocnictwie innym osobom do nakłaniania lub ułatwiania uprawiania prostytucji przez kobiety – także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Z naszych informacji wynika, że żadną tajemnicą w zarządzie rzeszowskiego CBŚP nie było, iż niektórzy oficerowie pracujący na co dzień w budynkach komendy wojewódzkiej jeździli do night clubu mieszczącego się na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. – Zwykle pijani nie mogli sami prowadzić, więc byli zawożeni przez podwładnych. Co innego jednak pobawić się z dziewczynkami, a co innego brać w łapę – mówi nam jeden z oficerów policji.

Sprawa rozwojowa
Od funkcjonariuszy słyszymy, że niektórzy policjanci z rzeszowskiego CBŚP od soboty wyglądają jak cień człowieka. Kilku z tych, którzy m.in. wozili oficerów do lokalu w Budziwoju, dostało wezwania na przesłuchania do prokuratury. Czy mają coś na sumieniu? – Nie wiem, ale niewykluczone, że ktoś będzie zatrzymany, bo teraz niewiele potrzeba, żeby znaleźć się na liście podejrzanych – mówi nam jeden z policjantów.

Zapytaliśmy w krakowskiej prokuraturze, od kiedy prowadzi śledztwo w tej głośnej sprawie i od czego całe śledztwo się rozpoczęło? – Być może w późniejszym okresie ujawnimy te informacje, obecnie absolutnie nie możemy nic mówić – informuje prokurator Janusz Hnatko.

Czekają na nowego szefa
Co mówią nieoficjalnie sami policjanci? – Podejrzewamy, i myślę, że się nie mylimy, że to słynna sprawa rzeszowskiego boksera, który cztery lata temu wylądował w więzieniu i twierdził, że Ś. bierze łapówki. Owszem, to było cztery lata temu, ale powiedzmy, że wówczas nie było prawdopodobnie dobrej woli pewnych osób w prokuraturze, żeby coś zrobić. Dostała to krakowska prokuratura nieuwikłana w podkarpackie układy i jest efekt. Choć w dalszym ciągu podkreślam, że Daniel Ś. to naprawdę świetny gość i dopóki nie usłyszę prawomocnego wyroku, to nie uwierzę w jego winę – dodaje.

W środę w rzeszowskim CBŚP miał pojawić się nowy szef, który ma poskładać cały zarząd i naprawić fatalną reputację tej bądź co bądź elitarnej jednostki. Wśród wymienianych oficerów do objęcia stanowiska jako najpoważniejszego kandydata policjanci wymieniali oficera z Lublina.

Grzegorz Anton

30 Responses to "Policjanci brali łapówki od agencji towarzyskich?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.