
RZESZÓW. Korupcyjna afera w podkarpackiej policji. Będą kolejne zatrzymania policjantów rzeszowskiego Centralnego Biura Śledczego Policji?
We wtorek do aresztu śledczego trafili Daniel Ś., z-ca naczelnika rzeszowskiego zarządu CBŚP w Rzeszowie, oraz Jewgienij R. i Aleksiej R. Ku zaskoczeniu krakowskiej prokuratury, która twierdziła, że oskarżony w tej sprawie szef rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. może mataczyć i powinien trafić za kraty sąd uznał, że będzie odpowiadał na wolności, bo nie zachodzi obawa matactwa. Na cały zarząd rzeszowskiego CBŚP padł blady strach. – Ta sprawa jest rozwojowa i nie wykluczamy kolejny zatrzymań – mówi tajemniczo Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
W poniedziałek krakowska prokuratura poinformowała, że naczelnik rzeszowskiego CBŚP Krzysztof B. usłyszał zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Jego zastępca Daniel Ś. usłyszał zarzuty związane z przyjmowaniem korzyści majątkowej oraz związane z pomocnictwem innym osobom w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz w pomocnictwie innym osobom do nakłaniania lub ułatwiania uprawiania prostytucji przez kobiety – także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Z naszych informacji wynika, że żadną tajemnicą w zarządzie rzeszowskiego CBŚP nie było, iż niektórzy oficerowie pracujący na co dzień w budynkach komendy wojewódzkiej jeździli do night clubu mieszczącego się na osiedlu Budziwój w Rzeszowie. – Zwykle pijani nie mogli sami prowadzić, więc byli zawożeni przez podwładnych. Co innego jednak pobawić się z dziewczynkami, a co innego brać w łapę – mówi nam jeden z oficerów policji.
Sprawa rozwojowa
Od funkcjonariuszy słyszymy, że niektórzy policjanci z rzeszowskiego CBŚP od soboty wyglądają jak cień człowieka. Kilku z tych, którzy m.in. wozili oficerów do lokalu w Budziwoju, dostało wezwania na przesłuchania do prokuratury. Czy mają coś na sumieniu? – Nie wiem, ale niewykluczone, że ktoś będzie zatrzymany, bo teraz niewiele potrzeba, żeby znaleźć się na liście podejrzanych – mówi nam jeden z policjantów.
Zapytaliśmy w krakowskiej prokuraturze, od kiedy prowadzi śledztwo w tej głośnej sprawie i od czego całe śledztwo się rozpoczęło? – Być może w późniejszym okresie ujawnimy te informacje, obecnie absolutnie nie możemy nic mówić – informuje prokurator Janusz Hnatko.
Czekają na nowego szefa
Co mówią nieoficjalnie sami policjanci? – Podejrzewamy, i myślę, że się nie mylimy, że to słynna sprawa rzeszowskiego boksera, który cztery lata temu wylądował w więzieniu i twierdził, że Ś. bierze łapówki. Owszem, to było cztery lata temu, ale powiedzmy, że wówczas nie było prawdopodobnie dobrej woli pewnych osób w prokuraturze, żeby coś zrobić. Dostała to krakowska prokuratura nieuwikłana w podkarpackie układy i jest efekt. Choć w dalszym ciągu podkreślam, że Daniel Ś. to naprawdę świetny gość i dopóki nie usłyszę prawomocnego wyroku, to nie uwierzę w jego winę – dodaje.
W środę w rzeszowskim CBŚP miał pojawić się nowy szef, który ma poskładać cały zarząd i naprawić fatalną reputację tej bądź co bądź elitarnej jednostki. Wśród wymienianych oficerów do objęcia stanowiska jako najpoważniejszego kandydata policjanci wymieniali oficera z Lublina.
Grzegorz Anton



30 Responses to "Policjanci brali łapówki od agencji towarzyskich?"