Mała niedźwiedzica trafiła do przemyskiej lecznicy

„Puchatka” wygląda jak maskotka misia, ale to prawdziwy niedźwiedź, tylko na razie maleńki. Rzec można, że to niedźwiedzie niemowlę. Fot. Monika Kamińska
„Puchatka” wygląda jak maskotka misia, ale to prawdziwy niedźwiedź, tylko na razie maleńki. Rzec można, że to niedźwiedzie niemowlę. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Młode zwierzątko już od około dwóch tygodni błąkało się w lasach Nadleśnictwa Cisna.

Gdy w przemyskim Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych odebrano w czwartek (1 kwietnia) telefon, że oto z okolic Cisnej jadą do niego ludzie z małym niedźwiadkiem, początkowo wzięto to za żart. Okazało się to jednak prawdą: około dwumiesięczna samiczka niedźwiedzia brunatnego trafiła do Przemyśla.

Młode zwierzątko już od około dwóch tygodni błąkało się w lasach Nadleśnictwa Cisna. Ludzie je widzieli, ale omijali, bo podejrzewali, że w pobliżu niedźwiedziego dziecka jest pewnie troskliwa mama, a ta z pewnością byłaby niebezpieczna. Z czasem jednak okazało się, że niedźwiedziątko jest samo. To dziwne, bo niedźwiedzie mamy opiekują się swoim potomstwem bardzo troskliwie. – Potrafią nieść swoje dziecko kilkadziesiąt kilometrów – podkreśla weterynarz Andrzej Fedaczyński.

Tu jednak ani śladu nie ma po matce niedźwiadka. Nie wiadomo, gdzie i jak młode odłączyło się od niej. Mała niedźwiedziczka nazwana w ORZChr. „Puchatką” od znanej postaci literackiej, jest w niezłej kondycji. Wygląda naprawdę jak maskotka typowego misia i jest „gwiazdą” mediów, tak lokalnych, jak ogólnopolskich. W przemyskim ośrodku zostać jednak nie może, bo brak tu warunków na komfortowe bytowanie zwierzaka, jakim się z czasami stanie. Maleńka bowiem „Puchatka” osiągnie jako dorosła samica niedźwiedzia wagę około 200 – 250 kilogramów. Przemyski ośrodek już szuka dla niej stosownego miejsca, gdzie „misia” będzie mogła żyć w warunkach jak najbardziej zbliżonych do natury.

Monika Kamińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.