
PRZEMYŚL. Rowerzyści na ścieżce nad Sanem są „u siebie”, a piesi są gośćmi.
Rower staje się w Przemyślu coraz popularniejszy, tak jako środek transportu, jak i sportowa rozrywka. Nic dziwnego, że cieszą nas ścieżki rowerowe. Niestety, jedna z nich jest kością niezgody pomiędzy rowerzystami a pieszymi. Mowa o ścieżce nad Sanem prowadzącej w kierunku Buszkowiczek.
Oznakowanie mówi, że to trakt dla rowerów, ale nie ma tu równolegle żadnego chodnika. – Ścieżka rowerowa jest dla rowerów – mówił do nas mocno poirytowany przemyślanin w średnim wieku. – Omal się nie przewróciłem na rowerze na tej ścieżce, bo szli nią dwaj piesi! A jechałem ze sporą prędkością. Gdybym spadł z roweru mógłbym sobie naprawdę zrobić krzywdę, a gdybym w nich wjechał zrobić ją im – przekonywał. – Tam nie ma żadnej wydzielonej części dla pieszych, a rowerzyści traktują nas na niej, jak intruzów – skarżył się nasz Czytelnik. – Niektórzy chyba celowo podjeżdżają bardzo blisko i dopiero wówczas używają dzwonka, że aż człowieka ten dźwięk „podrywa” – opowiadał. – Zdarza się, że rzucą na pieszego grubszym słowem, albo wymownie stukają się na nasz widok w czoła – dodał przemyślanin.
Ścieżkę „zafundowały” Przemyślowi władze województwa za unijne pieniądze, więc wypadałoby nie zaglądać w zęby darowanemu koniowi, ale w sezonie rowerowym bywa ona zwyczajnie niebezpieczna zarówno dla pieszych, jak i rowerzystów. Wygląda jednak na to, że niewiele można na to poradzić.
– Ta ścieżka jest przede wszystkim rowerowa i nie ma tam wydzielonego traktu dla pieszych, ani chodnika. Jednak piesi inaczej niż poruszając się tą ścieżką nie mogą pokonać tej trasy, logiczne jest więc, że muszą nią pójść – stwierdził Witold Wołczyk, rzecznik prasowy prezydenta Przemyśla. – Jednak piesi powinni mieć na uwadze rowerzystów, nie blokować im przejazdu i zachować szczególną ostrożność, bo są na tej ścieżce gośćmi – podkreślił. – Z drugiej strony rowerzyści powinni spodziewać się tam pieszych i mieć wzgląd na nich – dodał. Zdaniem Wołczyka, wszystko tu sprowadza się do wzajemnego zrozumienia i zwyczajnie kultury. Najprawdopodobniej rzecznik prezydenta ma nieco racji, ale odpowiednie oznakowanie, czytelne dla rowerzystów i pieszych niewątpliwie by tu pomogło. Niestety, z przyczyn formalnych nie jest możliwe oznakowanie informujące o możliwości poruszania się ścieżką pieszych, choć zakazu dla nich nie ma. – Trakt wykonano w ramach unijnego projektu, inwestor przewidział takie oznakowanie i teraz nie można go zmienić – wyjaśnił Wołczyk.
emka



4 Responses to "Oznakowanie wprowadza w błąd, ale nie można go zmienić"